Redline MotoBlog

Informacje, publicystyka z motoryzacyjnego świata. Bez zbędnych konwenansów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Concept. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Concept. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 marca 2015

Ostatecznie Genewskie premiery, część 5/6

23. NanoFlowcell Quant F Concept
Fot. NanoFlowcell

NanoFlowcell chce udowodnić, że można zbudować elektryczny hipersamochód. Być może i da się, ale jak sam zauważyłem, w przypadku aut nieemisyjnych nazewnictwo trochę się dewaluuje. Supersamochody elektryczne są w stanie rozpędzić się do prędkości, które osiągnie byle jaki szybszy kompakt, a hiperautem nazywa się samochód, którego prędkość maksymalna (300 km/h)  również nie jest jakąś większą przeszkodą do pokonania dla limuzyn z rodziny M, AMG, czy RS. Dajmy jednak szansę Quantowi F Concept, bo warto.

Auto mierzące 5.25 metra długości skrywa w czterech malutkich silniczkach elektrycznych moc rzędu 1090 KM i moment obrotowy wielkości Mount Everestu. Skąd to porównanie? Bo Quant F Concept waży 2.3 tony, a mimo tego jest w stanie przekroczyć 100 km/h w tym samym czasie, co Lambo Aventador SV (2.8 s). Nie mniej ciekawie prezentuje się zasięg – na jednym ładowaniu samochód jest w stanie pokonać aż 800 km!

A teraz coś dla młodych techników – do wytowrzenia prądu samochód nie wykorzystuje wodoru i tlenu, tylko zjonizowane ciecze (co za tym idzie, mamy do czynienia z hybrydą, ale taką w rodzaju Opla Amery), które nie są łatwopalne, ani co ważniejsze – nie są też toksyczne. Owe płyny magazynowane są w dwóch zbiornikach o pojemności 250 litrów każdy. Ciekawostką jest fakt, że akumulatory przechowujące nadwyżki prądu zostały zintegrowane z owymi zbiornikami.

24. NanoFlowcell Quantino Concept
Fot. NanoFlowcell

Quantino Concept nie dość, że wygląda po prostu rewelacyjnie, to jeszcze skrywa pod nadwoziem niezwykła technologię, zaczerpniętą z Quanta F. Różnica jednak polega na trochę mniejszej mocy i dostosowanych do rozmiaru auta zbiornikach z zjonizowanymi cieczami (tutaj dwa razy 175 litrów). Za napędzenie tego kompakta odpowiadają cztery silniki elektryczne o łącznej mocy 544 KM, dzięki którym samochód będzie w stanie jechać z prędkością 200 km/h. Mimo zmniejszonych zbiorników na ciecze, zasięg Quantino Concept wynosi do 1000 kilometrów.

25. GTA Spano
Fot. GTA

Nigdy wcześniej nie słyszeliście o tym producencie? W takim razie zdradzę Wam, że pochodzi z Hiszpanii, a to jest druga generacja tego modelu. Od razu muszę Wam powiedzieć, że w porównaniu do poprzednika, ten prezentuje się znacznie lepiej. Dlaczego? Bo auto wygląda po prostu masywniej. Szczególnie z tyłu, gdzie zamontowano niski, ale bardzo szeroki spoiler.

Oczywiście jego obecność ma funkcję praktyczną, ponieważ musi utrzymać w ryzach to, co produkuje 8 litrowe, podwójnie doładowane V10 o mocy 938 KM i momencie obrotowym równym 1200 Nm. Jako, że GTA Spano składa się głównie z włókna węglowego, tytanu i grafenu, to auto jest na tyle lekkie, by przekroczyć 100 km/h w 2.9 sekundy. Prędkość maksymalna? 370 km/h.

26. Mitsubishi L200
Fot. Mitsubishi

Raczej na pewno nie przeczytalibyście tutaj niczego o tym samochodzie, gdyby nie fakt, iż poprzednika darzę pewnym sentymentem. Nowy model, w przeciwieństwie do poprzedniego, nie będzie już nawiązywać wyglądem do dakarowego Pajero Sporta. Może właśnie dlatego, że tego już dawno nie widywano na trasach legendarnego rajdu. Tak, czy siak auto jest zupełnie nowe i zdecydowanie mniej podoba mi się z porzodu za sprawą rozlazłego grilla oraz nie mniej dziwacznych reflektorów.

Dużo ciekawiej zrobi się za to w środku – tam zamiast drżącej dźwigni przełożenia napędu, znajdziecie pokrętło, konsolę środkową zdominował duży, dotykowy ekran multimediów, z – najprawdopodobniej – nawigacją satelitarną, zaś w wyposażeniu L200 może znaleźć się tak zaawansowany system, jak asystent utrzymania pasa ruchu.

Na Starym Kontynencie L200 nadal pozostanie jednym z mocniejszych Pick-up-ów na rynku, czego dowodem jest nowy, 2.4 litrowy turbodiesel o mocy 181 KM. Poza tym silnikiem, w palecie modelu znajdzie się też wariant o tej samej pojemności i mocy 154 KM. Nowy Pick-up Mitsubishi ma trafić na rynek latem.

27. Mitsubishi XR-PHEV II Concept
Fot. Mitsubishi

Bardzo prawdopodobne, że to co widzicie na zdjęciach, to nowy Mitsubishi ASX i nie ma w tym absolutnie żadnej przesady, bo jak podaje producent, model produkcyjny zostanie zmieniony w zaledwie 20%. Sam zaś przypuszczam, że owe „20%” będzie dotyczyło właśnie najbardziej istotnych i charakterystycznych elementów XR-PHEV-a. To, co najbardziej mnie zadziwiło w tym projekcie, to piętrowy wygląd tyłu oraz monstrualnych rozmiarów zderzak.

Samo auto mierzy prawie 4.5 metra długości, 1.89 m szerokości i 1.62 m wysokości. To, co jest najciekawsze w tym projekcie, to hybrydowy układ napędowy pochodzący z Mitsubishi Outlandera PHEV. Za poruszanie się samochodu odpowiadają silniki elektryczne, zaś jednostka spalinowa pełni funkcję „przedłużacza”, zwiększając zasięg do ponad 800 km. W XR-PHEV zestaw nie będzie mieć ponad 200 koni, jak w większym Outlanderze. Tutaj muszą wystarczyć 163 KM, a jeśli jesteście ciekawi działania tego typu napędu, to odsyłam Was do testu na Moto Collection.

28. Ferrari F12 Berlinetta Lusso by Touring
Fot. Ferrari

Z całą pewnością jest to najładniejszy samochód targów w Genewie. Ostatnim znanym projektem firmy Touring była niezwykła Alfa Romeo Disco Volante. Berlinetta Lusso to kolejny projekt włoskich rzemieślników, którzy zrealizowali ten wspaniały projekt na zlecenie pewnego kolekcjonera. Najważniejszym warunkiem było zachownie odpowiednich proporcji nadwozia, tak, by Lusso jak najwierniej wpasował się w kanon 2 miejscowego coupe z lat 60. W efekcie czego nie zachował się ani jeden panel nadwozia bazowego F12.

Nadwozie zbudowano z aluminium i włókna węglowego, zaś każde przetłoczenie nadwozia zostało wykonane ręcznie i pochłonęło 5000 (słownie: pięć tysięcy) godzin pracy, czyli jakieś półtora miesiąca. Do poruszania się, ta piękność ma wystarczająco mocny zaprzęg w postaci 12 cylindrowego silnika o mocy 740 KM, który tak samo, jak w F12 rozpędza Lusso do 340 km/h przekraczając setkę w nieco ponad 3 sekundy.

Na koniec parę ciekawostek. Pierwsza – powstanie pięć sztuk cudownego Lusso. Druga – sztywność nadwozia wzrosła o 20% w stosunku do F12. Trzecia – do budowy nadwozia posłużono się dwunastoma różnego rodzaju stopami aluminium.
Ostatecznie Genewskie premiery, część 4/6

18. Suzuki iK-2 Concept
Fot. Suzuki

Suzuki postanowiło iść na całość i obok potencjalnego następcy Jimny, zdecydwało się pokazać coś, co mogłoby zastąpić obecnie produkowanego Swifta, a iK-2 jest zwrotnym mieszczuchem, który idealnie wpasowywałby się w segment dobrze znanego modelu. To, co charakteryzuje iK-2 to bardzo wyraźne przetłoczenia, stosunkowo niewielkie reflektory oraz niewielki grill w kształcie trapezu. Pod maską znajdzie się nowa jednostka z rodziny Boosterjet o pojemności 1 litra.

19. Porsche 911 GT3 RS
Fot. Porsche

Jeśli jeździłeś 911 GT3 991 i jakimś cudem dochodzisz do wniosku, że Ci za mało, to musisz być „niezłym hardkorem”. Na szczęście GT3 to nie jest ostatnie słowo, na jakie stać Porsche, ponieważ nie widać jeszcze ani GT2, ani GT2 RS, ale jeśli chodzi o torowe zabawki, to całkowicie powinien usatysfakcjonować Cię równie hardcore-owy GT3 RS. Dlaczego? Bo ma największy, wolnossący silnik w historii – to 6 cylindrowy, 4 litrowy motor o mocy 500 KM  i gromadzie niutonometrów wynoszącej 480. W takich okolicznościach sprint do 100 km/h trwa 3.3 sekundy, do kolejnych 100 już niespełna 11 sekund.

To jeszcze nie koniec nowinek – w porównaniu do „zwykłego” GT3, RS ma szerszy rozstaw kół, szperę ze zmiennym rozdziałem momentu obrotowego oraz tylną skrętną oś. Samo nadwozie jest zapożyczone z 911 Turbo, jednak z pewnymi modyfikacjami. Dach został wykonany z magnezu, maska i pokrywa silnika oraz błotniki wykonano z plastiku wzmocnionego włóknem węglowym. Z resztą większość podzespołów jest w większym, bądź mniejszym stopniu odchudzona. Dlatego też masa własna wynosi 1420 kg (o 10 kg mniej, niż w GT3). Jeszcze jednym niuansem są wyloty powietrza na przednich błotnikach. Ich istnienie nie służy chłodzeniu tarcz hamulcowych, a... zwiększaniu docisku przedniej osi.

Pozostaje też kwestia Nurburgringu – GT3 RS zrobiło okrążenie o 9 sekund szybciej (7 minut 20 sekund) od wspaniałej Carrery GT, a żeby ściągnąć Was na ziemię, to dodam, że w Polsce auto kosztuje 887 600 zł.

20. Lamborghini Aventador LP750-4 SV
Fot. Lamborghini

Przepis na nowego Aventadora SV wydaje się być banalnie prosty. Wystarczy podnieść moc, zwiększyć przyczepność i obniżyć masę. Nic prostrzego. 6.5 litrowe V12 z Sant’Agata Bolognese rozwija 750 KM i 690 Nm. Te wartości nie mają zbyt wiele do dźwigania, bo 1525 kg (50 kg mniej, niż w normalnym Ave) przekłada się na sprint do 100 km/h w 2.8 sekundy, zaś prędkość maksymalna ma przekroczyć 350 km/h.

Przejawem odchudzania się za wszeką cenę jest szersze zastosowanie w nadwoziu i konstrukcji włókna węglowego. Karbon znajdziecie między innymi w ramie, panelach drzwi, wlotach powietrza, spoilerze, nakładkach na progi, czy zderzakach. Co do skrzydła to rzekomo zwiększa docisk tylnej osi o solidne 170% a za taki i inne dodatki trzeba zapłacić 1 355 000 złotych. Bez podatków.

21. Lexus LF-SA Concept
Fot. Lexus

Patrzę i oczom nie wierzę. Co też ten Lexus zrobił! Jedno jest pewne – z przodu nie zmieści się nawet mała, włoska tablica rejestracyjna, więc nawet nie ma co myśleć o takim samochodzie po naszej stronie świata (w USA są stany, gdzie obowiązkowa tablica jest wyłącznie z tyłu). A szkoda, bo wygląda rewelacyjnie. Nie będę nawet zbyt mocno rozwodzić się na temat linii nadwozia, bo na jej temat można byłoby napisać grubą ksiązkę. Nie mniej jednak jakbym miał wybierac lepszą stronę, to bez zastanowienia wskazałbym na tył z mocno podpompowanymi błotnikami i bardzo pochyloną tylną szybą. Trudno wypowiedzieć się na temat zastosowanego napędu. Podejrzewa się, że napęd hybrydowy pochodzi z Toyoty Yaris, zaś sam samochód ma posłużyć do zbadania szans Lexusa w segmencie klasy B.

22. Renault Clio RS220 Trophy EDC
Fot. Renault

Seria Trophy ma się w najlepsze, czego dowodem jest kolejny model Renault sygnowany tą nazwą. Nowe Clio RS 220 Trophy ma zmienioną mapę silnika, większą turbosprężarkę, wydajniejszy kolektor dolotowy i przekonstruowany kolektor wylotowy. Dzięki tym zmianom 1.6 litrowy silnik jest w stanie wykrzesać z siebie 220 KM i 280 Nm. Aby uwydatnić przyrost mocy oraz momentu obrotowego, poprawiono szybkość przekładni (o 30%), a dla lepszego prowadzenia dodatkowo obniżono zawieszenie (o 1 cm z przodu i 2 cm z tyłu), a także zwiększono czułość układu kierowniczego.

Poza tym samochód wyróżnia się matowym białym lakierem, który może być przełamany metaliczną czernią dachu. Poza tym auto toczy się na 18 calowych felgach i jest miejscami oznaczone napisami „Trophy”. W środku Clio RS220 wyróżnia się podgrzewanymi kubełkami, karbonowymi obramowaniami kratek nawiewu z aluminiowymi wstawkami, a także dźwignią zmiany biegów wykonaną z tego samego stopu. Samochód ma trafić na rynek w czerwcu.

poniedziałek, 9 marca 2015

Ostatecznie Genewskie premiery, część 3/6

11. Toyota Auris
Fot. Toyota

Można powiedzieć, że Toyota gruntownie zmodernizowała Aurisa, ponieważ poważne zmiany dotknęły nie tylko karoserii, ale i gamy silnikowej. Przede wszystkim zmieniono zderzaki na dużo masywniejszy zestaw, zmodyfikowano światła i maskę. Ponoć wszystkie zmiany mają wpłynąć również na obniżenie środka ciężkości. W środku zaś poprawiono materiały wykończeniowe, zmieniono zegary oraz przeprojektowano konsolę środkową.

Jak już wcześniej wspomniałem, zakres zmian nie ominął też gamy silnikowej. Nowością jest turbodoładowana jednostka 1.2 Turbo  o mocy 112 KM i momencie równym 185 Nm. Dzięki takiemu zestawowi Auris z automatyczną przekładnią jest w stanie rozpędzić się do 100 km/h w 10 sekund i osiągnąć 200 km/h. Wśród diesli nie zobaczymy już 2 litrowej jednostki, która została wyparta przez motor 1.6 (112 KM, 270 Nm).

2. Toyota Avensis
Fot. Toyota

Nie. To nie jest nowa generacja samochodu służbowego do flot. Tak naprawdę Toyota zdecydowała się przeprowadzić kolejny lifting, tym razem znacznie bardziej gruntowny (wszak obecny model jest na rynku od 2008 roku) a dowodem na to jest praktycznie niezmieniona sylwetka nadwozia z zachowanymi przetłoczeniami z boku auta. Avensis została zaprojektowana we Francji, zaś produkcją zajmą się odwieczni wrogowie – Anglicy. Sam samochód urósł o 4 cm a największe zmiany zaszły w pasie przednim, tylnym oraz w środku. Całkowitą nowością są w pełni LED-owe reflektory oraz 8 calowy, dotykowy wyświetlacz w konsoli środkowej.

W przeciwieństwie do Aurisa, pod maską Avensis jeszcze będziecie mogli zobaczyć wersję z 2 litrowym turbodieslem, którego moc wynosi 143 KM (320 Nm). Z tą jednostką auto będzie rozwijać prędkość maksymalną 200 km/h, zaś pierwsza setka ma się pojawić po 9.5 sekundy. Ale to jeszcze nie koniec. Słabszy, 2 litrowy wariant został zastąpiony jednostką 1.6 o mocy 112 KM i momencie równym 270 Nm (0-100 km/h w 11.4, Vmax – 180 km/h). Wśród motorów benzynowych nie zaszły bardziej istotne zmiany, toteż dotępne będą wersje 1.6 (132 KM), 1.8 (147 KM) oraz 2.0 (152 KM).

13. Mercedes-Benz Vision-e Concept
Fot. Mercedes-Benz

Prawdopodobnie najładniejszy van na świecie doczekał się bardzo szybkiej, hybrydowej wersji, która łączy 2 litorwy silnik o mocy 211 KM z jednostką elektryczną, dającą ze swojej strony 121 KM. Taki zestaw składajacy się z 332 KM ma zapewnić sprint do 100 km/h w równo 6 sekund, zaś prędkość maksymalna ma wynieść równie ciekawe 206 km/h. Nie mniej interesujące są zapewnienia producenta, że auto ma zadowolić się zużyciem paliwa na poziomie 3 litrów na 100 km.

Poza osiągami samochód wyróżnia się zmienionym wyglądem nadwozia i bardzo luksusowym wnętrzem. W kuluarach mówi się nawet, że Vision-e Concept jest zapowiedzią produkcyjnej wersji Mercedesa V Maybach, co moim zdaniem jest już co najmniej lekką przesadą.

14. Skoda Octavia RS230
Fot. Skoda

Prawdę powiedziawszy, to nie tego oczekiwałem po stoisku Skody na targach w Genewie. Przed imprezą dużo mówiło się bowiem o wersji Boneville Special z 280 konnym silnikiem z SEAT-a Leona Cupry, a tak za sprawą RS230 powoli zaczynam powątpiewać w ostateczny plan wdrożenia ekstremalnie mocnej Octavii.

Prezentowany samochód ma o 50 KM mniej, niż zakładałem, za to jest już w stanie osiągnąć na tyle dużą prędkość maksymalną, by ta została ograniczona elektronicznie do 250 km/h mijając numer „100” na prędkościomierzu już po 6.7 sekundy, ale to nie koniec nowości. Pierwszy raz w Skodzie zastosowano elektroniczną szperę, która jest w stanie przenieść nawet 100% mocy na jedno z przednich kół możliwie jak najbardziej eliminując podsterowność.

15. Aston Martin DBX Concept
Fot. Aston Martin

To co widzicie rzekomo nie jest wcale wymysłem stylistów, tylko prośbą klientów. Ta, jasne. A co powiecie na Astona Martina Lagondę Concept? Też crossover i jeszcze bardziej obrzydliwy, tylko z większą ilością drzwi, ale koniec końców idea jest bardzo zbliżona. Skoro już nazwa „Lagonda” została zaklepana i wcale nie oznacza (na szczęscie) ogromnego paskudztwa, to trochę zgrabniejsze paskudztwo trzeba było nazwać trochę inaczej. Co, jakby do DB dodać literę X, która zapewne mogłaby oznaczać napęd na obie osie? No to chyba mamy wszystko wyjaśnione.

Fakt, DBX jest bardziej „podniesionym” coupe, niż crossoverem, co nie zmienia jednak faktu, że i tak jest to kaszalot wśród wspaniale wyglądającej gamy modelowej producenta. I jeszcze to podpieranie się klientami... Nie chcę mi się wierzyć, że są oni aż tak głupkowaci, by mieli porywać się na takie coś. Na ich miejscu domagałbym się zwiększenia sprzedaży Lagondy w Europie. I to natychmiast!

16. Audi R8 LMS
Fot. Audi

Skoro Audi przedstawiło nowe R8, to nie mogło zabraknąć również torowego odpowiednika. Auto, które zadebiutuje w wyścigach na Nurburgringu za 2,5 miesiąca ma zmniejszoną masę własną o 25 kg (do 1225 kg) oraz zwiększoną sztywność ramy o blisko 40%. Ponadto R8 LMS ma zintegrowany dyfuzor, otwarcie ratunkowe w dachu czy zabezpieczenie zderzeniowe z tyłu, wykonane z włókna węglowego.

Samochód porusza się za pomocą 10 cylindrowego silnka o pojemności 5.2 litra, którego moc wynosi 585 KM. W transportowaniu owych koni mechanicznych i niutonometrów na tylną oś ma pomóc sekwencyjna, 6 biegowa przekładnia. Audi R8 LMS ma trafić do prywatnych zespołów wyścigowych pod koniec tego roku.

17. Suzuki iM-4 Concept
Fot. Suzuki

Krótko mówiąc oto następca Suzuki Jimny. iM-4 mierzy prawie 3.7 metra długości i napęd na wszystkie koła. Idąc z duchem czasu nie można było zapomnieć o ekologii, dlatego też do poruszania się auta ma posłużyć układ hybrydowy, w którego skład wchodzi jednostka 1.2 i silnik elektryczny. Niestety moc pozostaje do wiadomości inżynierów. Wiemy za to jednak, że sama jednostka „na prąd” służy za generator prądu i zastrzyk koni mechanicznych, kiedy te są potrzebne. Poza tym silnik elektryczny jest połączony z baterią litowo-jonową (taką samą masz np. w telefonie komórkowym), która ładuje się m. in. podczas hamowania.
Ostatecznie Genewskie premiery, część 2/6

5. SEAT 20V20 Concept
Fot. SEAT

Prawdę powiedziawszy trochę zadziwia mnie fakt, że jest to samochód koncepcyjny, skoro 20V20 jest tak naprawdę przestylizowanym i trochę rozciągniętym Leonem. Tylko popatrzcie na kształt grilla, czy świateł. Ponadto podpowiem, że w środku znajdziecie bardzo podobną kierownicę do produkcyjnego modelu, zaś cyfrowe zegary do złudzenia przypominają analogowe, spotykane w obecnych kompaktowych SEAT-ach. Samochód mierzy  4660 mm długości, a prześwit wynieść ma 28.8 cm. Pod maskę 20V20 mają trafić silniki znane z aktualnej palety dostępnej u hiszpańskiego producenta, ale też nie wyklucza się wariantu hybrydowego.

6. Volkswagen Sport Coupe GTE Concept
Fot. Volkswagen

Tak wygląda zapowiedź kolejnej generacji Volkswagena CC. Jak widać samochód odziedziczy po nowym Passacie opadającą maskę i zespolony z reflektorami grill. Ponadto zmieniono linię dachu przenosząc jej szczyt na górną krawędź przedniej szyby, by z biegem auta opadać coraz mocniej. Najbardziej charakterystycznym atutem nadwozia jest tył z poziomą lotką i zaokrągloną dolną częścią karoserii, ale to nic w porównaniu z tym, co odpowiada za poruszanie się Sporta Coupe GTE.

Hybrydowy układ Plug-in w układzie silnika spalinowego (nie podano jakiego) i dwóch elektrycznych rozwija łączna moc wynoszącą solidne 380 KM, która bez trudu katapultuje samochód do ograniczonych elektronicznie 250 km/h. Zużycie paliwa, podobnie jak w wypadku wspomnianego Audi Q7, ma kształtować się na poziomie 2 litrów na 100 km, zaś zasięg Sporta Coupe GTE w trybie elektrycznym wynosi 50 km. Przypuszczam, że nowe, produkcyjne CC pojawi się na rynku jeszcze przed końcem tego roku.

7. Honda Civic Type R
Fot. Honda

Rok temu spierałem się z chłopakami z Moto Pod Prąd na temat tego, czy nowa Honda Civic Type R bardziej będzie przypominała diabolicznie prezentującego się potwora z zintegrowanymi ze spoilerem światłami, czy też raczej czarnego hot hatcha z czterema końcówkami wydechu i pokaźnym skrzydłem. Jak z resztą widzicie, wyszło na moje, co nie oznacza, że jestem tym do końca usatysfakcjonowany.

Też wolałbym, by ten wyglądał jak koncept sprzed roku, ale jeśli nie ma tego, co się lubi, to lubi się to, czego się nie lubi. Dlatego też korzystając z drobnego face liftingu Civica (o którym cicho), zmieniono tylne światła oraz delikatnie przeprojektowano reflektory. Cała reszta to już inwencja twórcza zarezerwowana wyłącznie dla Type R-a, ale najlepsze – tradycyjnie już – znajduje się tam, gdzie oko nie sięga.

Pierwszy raz w historii auto wyposażono w turbosprężarkę, dzięki czemu do dyspozycji kierowcy zamiast 201 KM, jest teraz ich aż 310! Fakt, silnik nie jest już zdolny wspinać się w takie rejony obrotomierza, co wolnossący model (maksymalnie do 7 tysięcy obrotów), jednak lekką osłodą ma być moment obrotowy, który wynosi równo 400 Nm (od 2500 obr/min). To przekłada się na sprint do 100 km/h w 5.7 sekundy i niczym nie skrępowaną prędkość maksymalną na poziomie 270 km/h. Najlepsze zostawiłem na koniec – do okiełznania mocy i momentu obrotowego musi Wam wystarczyć ręczna skrzynia biegów. I bardzo dobrze!

8. Rolls-Royce Phantom Serenity
Fot. Rolls-Royce

To chyba najspokojniejszy Rolls-Royce w historii. Jednocześnie też Phantom Serenity jest najsowiciej wyposażonym samochodem na świecie. Dlaczego? Tylko wyobraźcie sobie, że siedzicie w limuzynie, w której ścianki wyłożono chińskim jedwabiem, udekorowanym przez artystów, drewniane wykończenie pochodzi z wiśni i bambusa, a karoserię pokryto najdroższym na świcie lakierem (z dodatkiem m. in. masy perłowej). Naturalnie też cena nie jest znana, a wedle standardów Rolls-Royce-a tych, którzy pytają, po prostu na niego nie stać. Całość wymagało poświęcenia co najmniej 600 godzin pracy nad tapicerką i 12 godzin samego polerowania.

Motwy kwitnących kwiatów znajdziecie niemal wszędzie – z boku pojazdu, podłokietnikach drzwi, podsufitce, słupkach. To samo można powiedzieć o obecności skórzanej tapicerki – tą nawet pokryto bagażnik. Zagraniczne media już z miejsca określiły tego Phantoma tymi słowami: „To nie jest kolejna limuzyna, to pałac i cesarstwo zamknięte w nadwoziu poruszającym się na czterech kołach”.

9. Brabus Rocket 900
Fot. Brabus

Jeśli znajdzie się ktoś, dla kogo 630 KM i 1000 Nm w dużej limuzynie (S65 AMG) będą zbyt skromne, to Brabus ma coś bardziej odpowiedniego. Rocket 900 nie oznacza tutaj ceny wyrażonej w tysiącach euro. Ta (jakby nie patrzeć) całkiem spora liczba oznacza ilość koni mechanicznych. Niutonometrów jest troszkę więcej, bo 1500. Wszystko to uzyskano dzięki rozwierconej do 6.3 litra, 12 cylindrowej jednostce Mercedesa AMG. Potraficie sobie wyobrazić co te parametry mogą zrobić z samochodem? Nie? No to Wam pomogę. Ta duża limuzyna jest w stanie katapultować się (to słowo pasuje tu jak nigdzie indziej) do 100 km/h w 3.5 sekundy, a prędkość maksymalna to 350 km/h i wcale nie zdziwię się, jakby została ona na wszelki wypadek ograniczona.

10. Brabus 850 6.0 Biturbo Coupe
Fot. Brabus

Jeśli ktoś z Was uznałby za lekką przesadę 900 KM i 1500 Nm w luksusowej limuzynie, to Brabus ma coś odrobinę mniej zadziwiającego. Przed Wami 850 6.0 Biturbo Coupe, który wyróżnia się zmienionymi zderzakami, czarnym, matowym lakierem i miedzianymi felgami aluminiowymi. Bazą samochodu był S63 AMG Coupe z 5.5 litrowym V8, który został rozwiercony do równo 6 litrów. Co więcej, zastosowano kute tłoki, wymieniono intercooler, cały układ wydechowy, przestrojono mapę silnika, zwiększono ciśnienie doładowania i zmieniono wał korbowy.

Efekt końcowy to 838 KM i 1450 Nm (przy 2500-4500 obrotów na minutę). Jako ciekawostkę dodam, że przy niższych obrotach silnika moment  obrotwy jest ograniczany do 1150 Nm, by choć trochę przedłużyć żywotność opon. A te nie mają lekko, bo muszą znieść przyspieszenie do 100 km/h w 3.5 sekundy i prędkość maksymalną na poziomie 350 km/h (raczej ograniczona elektronicznie). Oczywiście owe rezultaty osiągnięto w wersji z napędem na wszystkie koła (dostępny jest też klasyczny RWD) i 7 biegową, automatyczną przekładnią.