Redline MotoBlog

Informacje, publicystyka z motoryzacyjnego świata. Bez zbędnych konwenansów.

środa, 9 stycznia 2013

Samochody czytelników – Volkswagen Golf III GTI


Niunia


Golf trzeciej generacji to bardzo powszechny widok na naszych drogach. Spotkanie dobrze utrzymanego samochodu, to jednak dość trudne zadanie. Prezentowany egzemplarz to jeden z najciekawszych projektów, który nie jest przeładowany modyfikacjami, a wszystkie zmiany utrzymane zostały ze smakiem.


Kupujących samochody można podzielić na dwie grupy. Jedną z nich są ci, którzy szukają samochodu tylko po to, by go użytkować. Drugą grupą są zaś zapaleńcy szukających aut nie koniecznie w idealnym stanie, tylko po to, by doprowadzić swój nowy nabytek do stanu nie rzadko jeszcze lepszego, niż wtedy, kiedy na liczniku przejechanych kilometrów widniała tylko jedna cyfra. Krzysiek – nasz dzisiejszy bohater z całą pewnością należy do ostatniego kolektywu, ponieważ jego Golf z całą pewnością nigdy nie wyglądał lepiej, niż po zakończeniu prac.

Tak prezentował się Golf w chwili zakupu
Jego samochód to wersja GTI wyposażony w 2 litrowy silnik o 8 zaworach, dzięki których jednostka rozwija 115 KM. Prędkość maksymalna to 195 km/h, a przyspieszenie do 100 km/h trwa tu mniej, niż 10 sekund. – Zakup Golfa był bardziej spontaniczną decyzją, ponieważ nie brałem go nawet pod uwagę poszukując kolejnych czterech kółek – twierdzi Krzysiek – dość pilnie potrzebowałem samochodu, ponieważ mój poprzedni został zniszczony w wypadku.

Ostateczna decyzja padła trochę przez sentyment i zaufanie do marki, ponieważ pierwszym samochodem był również Volkswagen – Golf pierwszej generacji. „Nowe” auto Krzysiek znalazł dość blisko domu, co było kolejnym ważnym autem w poszukiwaniach. GTI od razu zwróciło uwagę bohatera, więc umówienie się na oględziny było tylko kwestią czasu. Podczas pierwszego „spotkania” najważniejszymi mankamentami auta były stuki w zawieszeniu, zużycie skórzanej kierownicy, brak możliwości regulacji temperatury wnętrza, oraz pęknięcie szyby, o której sprzedawca nic nie wspomniał.

Szybko się okazało, że przyciemnianie kloszy to początek
dalszych modyfikacji Golfa
Pomimo wszystko Krzysiek nie zraził się od auta i szybko stał się jego nowym właścicielem. Argumentami przemawiającymi „za” były podgrzewane kubełki Recaro z naszytym napisem „GTI Edition”. Aż tak radykalne plany wobec samochodu jednak nie zrodziły się od razu, a na pierwszy plan wyszły najbardziej potrzebne naprawy, oraz wymiana rozrządu, płynów eksploatacyjnych i hamulców. Pierwszym zabiegiem stylistycznym było przyciemnienie kloszy reflektorów.

Szybko się okazało, że to nie koniec dalszych prac nad samochodem. Latem Krzysiek zerwał cały lakier z maski samochodu, by mogła spokojnie zardzewieć. Dla przyspieszenia efektu zastosowano ogromną ilość solanki. – Rezultat był naprawdę piorunujący. Samochód zwracał uwagę wszystkich na ulicy, a było to jeszcze wtedy, kiedy rdza na masce nie była tak popularna, jak dziś – podkreśla właściciel Golfa.

Prace nad kontrolowany rdzewieniem maski
Zima jednak okazała się okresem, w którym samochód zaczął rdzewieć w niekontrolowany sposób. „Ruda” pojawiła się na błotnikach i progach. Z tego też powodu Krzysiek na początku kwietnia postanowił go podreperować. Podczas rozbierania samochodu okazało się jednak, że zardzewiałe progi i błotniki, to jedynie wierzchołek góry. Natychmiastowej reanimacji wymagała między innymi podłoga, która była w opłakanym stanie. Po dokładnym oczyszczeniu okazało się, że do wymiany nadaje się nie jakiś fragment podłogi, a właściwie cały element.

Wtedy zapaliła mi się w głowie czerwona lampka – mówi Krzysiek – chciałem się już poddać i sprzedać samochód.  Jedyne, co powstrzymało bohatera przed tą decyzją, był stan auta, który był już po pierwszych cięciach. Im dalej jednak prace postępowały, tym więcej dodatkowych rzeczy trzeba było wymienić. Wtedy to właśnie wpadł bohaterowi do głowy pomysł modyfikacji samochodu i przeszczepienie twarzy, a dawcą miał zostać nie kto inny, jak Volkswagen Vento, czyli czterodrzwiowa odmiana Golfa.

Progi i błotniki okazały się tylko wierzchołkiem góry.
Podłoga była w opłakanym stanie
Zdaniem Krzyśka samochód nabrałby zdecydowanie więcej charakteru i stałby się bardziej zadziorny. Zrodzony w głowie projekt miał również pokazać, że Golf nie zawsze musi być idealną bazą jedynie pod „wiejski tuning”, ale może być też wdzięcznym tematem ambitniejszych projektów. Właściciel zaczął gromadzić części, które nie tylko składają się na nowy przód Golfa. Krzyśka plan sięgał trochę dalej. Samochód miał zostać utrzymany w motywie kolorów czarnego i czerwonego. Czarne wnętrze Krzysiek postanowił jeszcze bardziej „uczernić” zmieniając elementy podsufitki. Wytarta kierownica została zastąpiona nowo obszytą, w dodatku czerwoną nicią.
Jedynym elementem w innym kolorze miały zostać pasy bezpieczeństwa, zaadaptowane ze specjalnej, jubileuszowej wersji Golfa – XX Jahre. Najwięcej problemów może sprawić znalezienie daszków przeciwsłonecznych oraz słupków wewnętrznych w odpowiednim (czarnym) kolorze, które występowały jedynie w wersji Colour Concept. – Można powiedzieć, że zanim pojawią się te części na aukcjach, już z miejsca zostają sprzedane, dlatego postanowiłem swoje elementy pomalować na czarno – twierdzi właściciel czerwonego Golfa.

Efekt malowania elementów okazał się równie dobry, jak przy
zastosowaniu seryjnie czarnych części
Po skompletowaniu części od Vento, Krzysiek postanowił znowu przyciemnić przednie reflektory, by uzyskać lepszy efekt końcowy. Poza tym ciemniejsze klosze pasują do utrzymanego schematu kolorystycznego. Zwieńczeniem projektu był montaż gwintowanego zawieszenia marki „FK Automotive”. O wyborze zadecydowała cena, jednak największą zaletą takiego układu jest kompromis pomiędzy komfortem a prowadzeniem.  Nie jest to ani tzw. beton, ani guma. W mieście zawieszenie okazuje się rewelacyjne – uważa Krzysiek.

Przy okazji montażu zawieszenia usztywniono tylną belkę poprzez zastąpienie starych tulei, nowymi poliuretanowymi. Kolejnym krokiem było przemalowanie felg aluminiowych, które ostatecznie służą, jako zestaw zimowy, co nie znaczy, że koła wyglądają źle. Czarne, pięcioramienne felgi zostały dodatkowo przyozdobione czerwonym paskiem. Końcowy efekt robi naprawdę dobre wrażenie. Dla dalszego poprawienia wyglądu zdecydowano się na wymianę starego hokeja, na szerszy odpowiednik, znany z modelu VR6, dzięki czemu optycznie samochód jest jeszcze niższy.

Reflektor chwilę przed nałożeniem szyby
Fabrycznie Golf był wyposażony w szerokie czarne listwy boczne, na których widniały emblematy przynależności samochodu do rodziny GTI. One również nie uchowały się przed modyfikacjami, które polegały na przemalowaniu liter wytłoczonych w tym emblemacie. Czerwony napis „GTI” i czarny „edition” jest idealnym odzwierciedleniem całego stylu samochodu, w którym oba kolory idealnie się uzupełniają. Po blisko 7 miesiącach prac nad nadwoziem Golfa, samochód został polakierowany na nowo czerwonym lakierem. Wcale nie widać, by samochód był malowany w pseudokomorze wykonanej z grubej folii malarskiej, którą Krzysiek przygotował z kolegą.

– Efekt był lepszy, niż mogłem przypuszczać – potwierdza Krzysiek. Właściciel od razu zabrał się za składania samochodu. Jedyną jego przeciwnością była praca, która skutecznie wydłużała proces montażu wszystkich elementów Golfa. – Im bardziej projekt zaczynał przypominać samochód, tym bardziej chciałem wsiadać za kierownicę mojego samochodu i jechać przed siebie – mówi Krzysiek. Po nocnym wyklejaniu szyb samochód ujrzał pierwsze światło dzienne. Kolejnym elementem było składanie wnętrza samochodu. Po blisko roku prac samochód wyjechał z warsztatu.

Kto powiedział, że zimówki muszą toczyć się na
felgach stalowych?
„Niunia”, nazwana przez rodzinę ze względu na ogrom prac i poświęcenia Krzyśka zaliczyła swoją pierwszą przejażdżkę. Po niej nastąpił montaż wszystkich brakujących elementów, typu listwy boczne, czy nakładki progowe. Wykończony samochód (jeszcze w „pakiecie” zimowym) pojechał na pierwszy zlot miłośników Volkswagena – Majówka 2012. Niespełna miesiąc później Krzysiek znalazł w internecie komplet opon na felgach RH ZW1 z polerowanym rantem w bardzo okazyjnej cenie. Spostrzegawczy zauważą też, że lewe lusterko jest w innym kolorze, niż prawe. Można uznać to za kaprys właściciela, który całkiem dobrze komponuje się z całością.

Golf świeżo po lakierowaniu
Kolejnym krokiem był montaż dystansów, by odrobinę poszerzyć rozstaw kół. Tu z pomocą przyszedł kolega z forum, który zrobił własnoręcznie owe dystanse. – Efekt końcowy po montażu dystansów był po prostu piorunujący. Opłaciło się włożyć wiele pracy i serca w ten projekt. Po cichu myślę też nad montażem silnika 1,8T i wzmocnieniu go do mniej więcej 240 KM. Na tym zakończy się kompletnie projekt Golfa – zdradza kierowca czerwonego Volkswagena.








Tak „Niunia” wyglądała na zlocie Volkswagena
„Zestaw” letni już czeka na montaż do Golfa

Poniżej znajduje się galeria prac nad Volkswagenem.




Zdjęcia pochodzą ze zbiorów właściciela.

4 komentarze:

  1. Widziałam to kiedyś na wykopie, naprawdę profesjonalna, świetna robota!
    ___________________________________________
    pozdrawiam, skup samochodów Wrocław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłbym bardzo wdzięczny, jakby mogłaby Pani podać linka do tego auta na wykopie.

      Usuń
  2. Świetnie napisane i proszę o więcej takich artykułów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest to niezawodny i niezniszczalny samochód którego można nadal spotkać u nas na ulicach. Jak to każdy pojazd również i ten musi posiadać obowiązkowe ubezpieczenie OC jeśli jest zarejestrowany. Wiadomo, że najlepiej jest mieć jak najtańsze OC https://kioskpolis.pl/jak-znalezc-najtansze-ubezpieczenie-oc/ i jest kilka sprawdzonych sposobów aby je znaleźć.

    OdpowiedzUsuń