Redline MotoBlog

Informacje, publicystyka z motoryzacyjnego świata. Bez zbędnych konwenansów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FIAT. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FIAT. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 listopada 2014

Niemcy – Włochy: 2:1

Tak można podsumować ubiegłotygodniową premierę nowości motoryzacyjnych. FIAT pokazał kolejną wariację na temat swojej 500 – tym razem z „X” w nazwie, zaś Audi postanowiło odświeżyć najmniejszy samochód w gamie, w głównej mierze poprzez zmianę... Przecztacie o tym później.








1. FIAT 500X
Fot. FIAT

Zastanawia mnie po co budować drugi, oddzielny model „pięćsetki”, skoro można byłoby zastosować napęd na wszystkie koła w oferowanym już 500L Trekking? Odpowiedź jednak wydaje się wręcz oczywista – pora przedstawić następcę Sedici. W końcu Suzuki już w zeszłym roku pokazał nowe SX-4 i od początku było wiadome, że nie powstanie on we współpracy z Włochami. Mały FIAT, który powstał na płycie podłogowej Jeepa Genegade oferowany będzie z silnikami 1.4 MultiAir (140 KM) oraz trzema jednostkami wysokoprężnymi – 1.3, 1.6 i 2.0 z rodziny MultiJet II (odpowiednio 95, 120 i 140 KM). Absolutną nowością w ofercie ma być automatyczna skrzynia biegów o aż 9 przełożeniach.

2. Audi A1/A1 Sportback
Fot. Audi

Zmiany, jakie zaszły na zewnątrz można przedstawić jednym tchem: inny jest grill i przednie reflektory, powiększono paletę kolorów oraz długość samochodów – dodano dwa centymetry. To jednak nic w porównaniu z tym, co zmieniło się pod maską. Pierwszy silnik (benzynowy), 3 cylindrowy 1.0 TFSI będzie mieć 95 KM, zaś drugi (diesel) 1.4 TDI – 90. Zapomniałbym dodać, że zmiany stylistyczne naturalnie obejmą również sportowe modele S1.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Wracamy po 2 tygodniach przerwy!


Wreszcie doczekaliśmy się jakichkolwiek informacji motoryzacyjnych! Szczerze przyznamy, że choć początek ubiegłego tygodnia nie zapowiadał się zbyt spektakularnie – Alfa Romeo Giulietta Sprint – to ostatnie dni października zaczęły obfitować w zdecydowanie ciekawsze pozycje. Jakie? Zapraszam dalej.






1. Renault Duster Oroch Concept
Fot. Renault


Trochę zaskakujące jest to, że Renault tak bardzo chce wchodzić w buty Dacii. Fakt, auto z rombem w logo jest oferowany na rosyjskim rynku, jednakże reszta „Starego Kontynentu” zna Dustera pod szyldem Dacii. Postaram się zatem rozwikłać ową zagadkę. To, co widzicie na zdjęciach wcale nie ma trafić na rynki Europy, tylko do Ameryki Południowej. To dlatego, że ¾ rynku lekkich samochodów dostawczych stanowią właśnie pick-up-y. Oroch Concept jest jak najbardziej poważną zapowiedzią niewielkiego auta użytkowego, jednak jak przystało na tanią markę, na pewno trzeba zapomnieć o wymyślnych światłach, szklanym dachu, a także felgach aluminiowych.

2. Audi R8 Competition
Fot. Audi


Mogłoby się wydawać, że wersja LMX z laserowymi światłami drogowymi będzie ostatnią limitowaną odmianą powoli schodzącego ze sceny Audi R8. Nic bardziej mylnego – inżynierowie z Ingolstadt właśnie przygotowali najostrzejszą gratkę w historii modelu. Z zewnątrz R8 wyróżnia się elementami wykonanymi z włókna węglowego, czarnymi felgami oraz pomarańczowymi zaciskami hamulców. W środku pasażerów gości czarna jak noc listopadowa, skórzana tapicerka, przeszyta czerwoną nicią.


Najciekawiej jednak robi się za plecami kierowcy. 5.2 litrowy silnik V10 dysponuje w tym wypadku mocą równą 570 KM, która za pośrednictwem 7 biegowego „automatu” moc wędruje na wszystkie koła. To zaś pozwoli na osiągnięcie 100 km/h w 3.2 sekundy, zaś prędkość maksymalna powinna oscylować wokół 320 km/h. Jeśli już sięgasz po telefon do swojego dealera Audi, to dodam, że marne Twoje wysiłki. Auto powstanie w ilości zaledwie 60 sztuk, które w całości trafią na rynek amerykański.

3. FIAT FCC4 Concept
Fot. FIAT


Czegoś takiego świat jeszcze nie widział. A może i tak – Suzuki X90. O ile w przypadku japońskiego malucha, miał być połączeniem coupe, terenówki i targi, tak FCC4 przedstawiony na targach w Sao Paulo jest nie lada zagadką do rozgryzienia. Może na zdjęciach tego nie widać, ale samochód mierzy ponad 5 metrów długości, zdrowo powyżej 2 metrów szerokości i 160 cm wysokości. Sami więc widzicie, że nie jest to kolejne auto zbudowane na bazie popularnej u nas 500, więc powinno być już całkiem ciekawie.

4. BMW X5 M/X6 M
Fot. BMW


BMW raz jeszcze postanowiło pozamiatać zbyt mocno panoszących się rywali. Dlatego też w Los Angeles pokaże największe i najmocniejsze (wyłączając jubileuszowe M5) samochody sygnowane logiem M. Nowe straszaki otrzymały wulgarne wręcz zderzaki, nowe lustarka przypominające te z M3/M4 oraz specjalnie zaprojektowane felgi. W środku dominować mają tylko cztery materiały – skóra, alcantara, aluminium i włókno węglowe. Poza tym pasażerów ma rozpieszczać czterostrefowa klimatyzacja i audio Karman Hardon.


Jeszcze nie tak dawno spekulowano, że „stary” nowy silnik ma rozwijać podobną moc, co w M5, czyli 560 KM (5 KM więcej, niż w poprzednich X5 i X6 M). Rzeczywistość weryfikuje te dane i podnosi stado rumaków do 570 KM i 750 Nm. Te za pomocą 8 biegowej skrzynia automatycznej mają rozpędzać samochody do 100 km/h w 4.2 sekundy, zaś prędkość maksymalna standardowo ma być ograniczona do 250 km/h.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Pokaźny zastrzyk nowości


Co prawda w ostatnim czasie nie odbywały się żadne targi motoryzacyjne, jednak nie oznacza to, że producenci nie mogą zalać nas informacjami na temat ich nowości motoryzacyjnych. Dziś zaoferuję mniej więcej połowę tego, co zaprezentowano, z tym, że dla naszej części świata te auta będą miały jakieś znaczenie na rynku.







1. Audi A7 3.0 TDI competition
Fot. Audi


AudiRS5 TDI Concept nie jest jedynym samochodem świętującym ćwierćwiecze ulubionych silników typowego Mirka i mniej więcej połowy Polaków. Producent z Ingolstadt zaprezentował bowiem jeszcze jeden samochód z 3 litrowym turbodieslem po kuracji wzmacniającej. Poza tym auto wyróżnia się obniżonym o 2 cm nadwoziem, czarnym grillem, grafitowymi, szprychowymi felgami, ogniście czerwonym kolorem nadwozia, bądź niebieskim, albo jednym z dwóch odcieni szarości i indywidualnym wystrojem wnętrza.


Dużo ciekawiej dzieje się pod maską. W competition pod maską zamieszkuje 326 KM, które w razie potrzeby zwiększają swoją gromadę (za pomocą funkcji boost) o kolejne 20 KM. Za przyspieszenie odpowiada iście ciężarówkowy moment obrotowy (650 Nm), dzięki którym A7 przyspiesza do 100 km/h w nieco ponad 5 sekund. Jeśli zależałoby Wam na ekonomicznej jeździe, to competition potrafi zadowolić się średnio 6.1 litrami paliwa na 100 km.

2. Mercedes-Benz S65 AMG Coupe
Fot. Mercedes-Benz


Rzadko dochodzi do tego, by producent zaprezentował samochód z silnikiem liczącym cały tuzin cylindrów, a szkoda, bo moim zdaniem te królewskie silniki zasługują na dużo więcej uwagi mimo idiotycznej mody na downsizing. Dlatego też Mercedes zaprezentował w swoim największym coupe jednostkę oznaczoną jako 65 AMG. 6 litrowe V12 generuje 630 KM i okrągły 1000 Nm momentu obrotowego, który pozwala na osiągnięcie 250 km/h i przekroczenie 100 km/h w mniej więcej 4 sekundy. Poza tym auto będzie wyposażone w m. in. system Magic Body Control znany z tradycyjnej S klasy oraz Active Body Control, który będzie miał za zadanie redukować przechyły na zakręcie.

3. FIAT Panda Cross
Fot. FIAT


Panda 4x4 jest na rynku już od dłuższego czasu, co niestety nieszczególnie chce się przekładać na popularność tego modelu w Polsce. Dlatego też z odsieczą przychodzi równie dzielny, ale zdecydowanie bardziej rasowo prezentujący się Cross. Auto ma zmienione zderzaki, oraz światła. Doposażono je również w listwy ochronne na drzwi. Pod maską można znaleźć jeden z dwóch silników. Pierwszy – benzynowy ma pojemność 0.9 litra i 90 KM (145 Nm). Drugi, to turbodiesel 1.3, który legitymuje się mocą 80 KM i momentem obrotowym na poziomie 190 Nm. Oba silniki „ożenione są” z manualną, 6 biegową skrzynią.

4. Aston Martin V12 Vantage S Roadster
Fot. Aston Martin


Oto jest! Najsmaczniejszy kąsek zaserwowany przez Anglików. Do kompaktowych rozmiarów roadstera inżynierowie (a właściwie cudotwórcy) upchnęli 6 litrowy, 12 cylindrowy silnik z DB9, który przeszedł dodatkową kurację wzmacniającą. Efekt to 4 sekundy do setki i prędkość maksymalna najwyżej wywindowana ze wszystkich otwartych Astonów – 323 km/h. Ponadto auto zostało wyposażone w 7 biegowy automat. To, jak i ceramiczne hamulce, wspomaganie kierownicy oraz zawieszenie zostało przeniesione z zamkniętego V12 Vantage S Roadster.

5. Smart fortwo
Fot. Smart


To będzie przełomowy model Smarta. Nie tylko ze względu na pierwszą w historii auta skrzynię manualną o 5 przełożeniach, jak i automat, ale tym razem już dwusprzęgłowy, sześciobiegowy. Ciekawostką jest też to, że auto ma bardzo dużo wspólnego z nowym Renault Twingo – m. in. identyczne są podzespoły, napęd i silniki (do wyboru 0.9 – 60 KM i 1.0 – 90 KM), które będą umieszczone (dla Smarta tradycyjnie, w Renault to nowość) z tyłu. Mikrus mierzy 2.69 m długości, 1.66 m szerokości i 1.55 wysokości.

6. Smart forfour
Fot. Smart


Przy okazji premiery fortwo, pokazano również model, który już nigdy miał nie trafić do sprzedaży. Forfour to o 80 cm przedłużona wersja dwumiejscowego malucha – również ma silnik z tyłu i oparty jest na wspólnych rozwiązaniach z Renault. Nie mniej jednak w porównaniu do poprzednika, nowy forfour jest w pełni autonomicznym projektem Smarta (pierwszy model powstał na bazie Mitsubishi Colta). Ciekawostką są otwierane tylne drzwi pod kątem 90 stopni, oraz cena, wyższa od tej z fortwo o zaledwie 2,5 tysiąca złotych.

7. Mazda 2
Fot. Mazda

Jeśli coś się dobrze sprzedaje, bo jest ładne, to warto w tej samej stylistyce zrobić więcej modeli. I bardzo dobrze, bo Mazda wypuszcza na świat bardzo udane samochody. Nowa Mazda 2 z grubsza przypomina większą trójkę – ma podobnie, ostro zarysowany dziób, przednie reflektory i przetłoczenia na przednim błotniku, oraz wystrój wnętrza. Tu jednak dopatrzyłem się drobnej wpadki – w miejscu centralnego prędkościomierza znalazłem oznaczenie przeznaczone dla obrotomierza. Ktoś mało rozgarnięty pomyślałby sobie, że kręci silnik do niebotycznych 140 tysięcy obrotów na minutę. Nowością w Maździe ma być wyświetlacz Head-up.


Fot. Mazda
Pod maskę mają trafić silniki 1.5, zarówno benzynowe, jak i diesle. Póki co znane są dane jedynie wersji wysokoprężnej, która ma mieć 105 KM i 250 Nm momentu obrotowego. Najważniejszą informacją jest to, że auto ma konkurować z rywalami z klasy premium. Na cel nowej dwójki obrano Audi A1, MINI i Citroena DS3.


środa, 18 czerwca 2014

Wyścig na ¼ mili – FIAT Ducato 130 Multijet



Spełnienie dziecięcych marzeń


Na pewno ktoś z Was chciał kiedyś wcielić się w Spidermana, bądź jego kolegą po fachu – Supermana. Ja chciałem być, jak nie B.A. Baracusem z „Drużyny A”, to chociaż listonoszem Patem.


Bajki miały swego czasu na nas ogromny wpływ – nie ma tutaj najmniejszej wątpliwości. Nie inaczej było ze mną, bo zawsze po obejrzeniu ulubionych, spotykałem się z kolegami z osiedla, by najczęściej odgrywać role bohaterów naszych ulubionych kreskówek. Raz wcielaliśmy się w Power Rangersów, innym razem w postaci z Dragon Balla, czy w Motomyszy z Marsa.


Uwielbiałem się tak bawić – to rozwijało przede wszystkim wyobraźnię. Zawsze też lubiłem wcielać się w listonosza Pata, czy jednego z bohaterów „Drużyny A”. Dlaczego? Bo jeździli samochodami. Tego dnia też mogłem stać się kierowcą dużego auta – spoczął na mnie zaszczyt odebrania dostawczego FIAT-a Ducato.


Pojawiłem się na miejscu, gdzie takich samochodów stało co najmniej 10. Nigdy w nich nie lubiłem wysoko umieszczonych reflektorów, bo niemal zawsze są źle ustawione oślepiając nie tylko nadjeżdżających z przeciwka, ale przede wszystkim kierowców jadących w tym samym kierunku. Po kilku chwilach dowiedziałem się, które Ducato jest moje. Otrzymałem krótki instruktaż i mogłem zrealizować swój kurs. Poza samymi światłami ciężko tu się do czegokolwiek przyczepić. Ot zwykły, 7 osobowy furgon, który pomimo 8 letniego stażu na rynku, nie zestarzał się ani trochę.


W środku warunki jak w normalnej „osobówce” – jest klimatyzacja, podłokietnik dla kierowcy i kierownica z przyciskami do radia. Znalazł się też przełącznik podgrzewania tylnej szyby, chociaż tej wcale nie ma. Nawet tapicerka nie jest w zwyczajnym kolorze, a tym najszybszym z palety – czerwonym. Otwieram drzwi skrywające bezkres przestrzeni bagażowej. Tu śmiało można byłoby zagrać w ping ponga, koszykówkę, piłkę nożną, czy po prostu zabrać w końcu wszystkie bagaże dla 7 osób. W przeciwieństwie nawet do dużych minivanów, w Ducato, nie będziecie musieli zastanawiać się, czy brać 5 osób i tyle rzeczy, ile rzeczywiście chcecie, czy zaprosić na pokład 6 pasażerów (+ oczywiście kierowca) i ich najpotrzebniejsze rzeczy, czyli dokumenty i szczoteczkę do zębów.


Pora wrócić za kierownicę, za którą siedzi się jak na krześle. O ile w zwykłych samochodach ganiłbym taką pozycję, tak tutaj nie można sobie wyobrazić lepszej. Jeszcze bardziej na wyobraźnię działa mocno pochylona kierownica i drążek zmiany biegów na desce rozdzielczej. Jakość materiałów naturalnie nie może być w aucie zbyt dobra, bo pierwszorzędnym wymogiem jest jej wytrzymałość, a nie miękkość, jednak pomimo tego znalazło się też miejsce na lakierowane plastiki na konsoli centralnej.


Uruchamiam silnik, ustawiam wszystkie cztery lusterka... Nie pomyliłem się. Zamiast zwierciadła pod szybą (które pokazywałoby mi jedynie tylne drzwi), zamontowano dodatkowe lusterka na zewnątrz. Te są wręcz nieocenione przy pokonywaniu ciasnych skrzyżowań, bo auto mierzy 6 metrów długości i waży prawie 2 tony. To jednak nie przeszkadza na pozór cherlawemu silnikowi 2.3 osiągnąć prędkość 150 km/h. W końcu do dyspozycji jest 130 KM, ale też 320 Nm, które (przynajmniej „na pusto”) całkiem sprawnie wprawiają w ruch dużego FIAT-a.


Jak zawsze na koniec pozostawiam kwestię finansową. Ta zaś prezentuje się tak: Najtańsza konfiguracja Ducato kosztuje nieco ponad 95,5 tysiąca złotych (dla odmiany ceny będę podawał z VAT), niestety za te pieniądze otrzymacie nadwozie, silnik i ramę, czyli mniej więcej ¾ tego, co będzie potrzebne do pracy. Aby zakupić testowaną wersję (długi, 7 osobowy furgon z podniesionym dachem), trzeba wyłożyć już niespełna 124 tysiące złotych, zaś odmiana taka, jak na zdjęciu wymaga doinwestowania kolejnych 12 tysięcy złotych. W zamian w wyposażeniu pojawi się sterowanie radiem z kierownicy, elektryczne szyby i lusterka, czy klimatyzacja.




























Fot. Marcin Koński