Redline MotoBlog

Informacje, publicystyka z motoryzacyjnego świata. Bez zbędnych konwenansów.

piątek, 7 grudnia 2012

Szybkie i nieznane: Mosler MT900 GTR

Fot: conceptcarz.com



Jest długi. Nawet bardzo – 4,8 metra to wynik, który nie tak dawno był zarezerwowany dla aut pokroju BMW 5, czy Jaguara S-Type. Szeroki na ponad 2 metry, czyli miałby problem zmieścić się z innym samochodem na przeciętnej drodze wojewódzkiej i wręcz płaski. 113 centymetrów, to ciut ponad mój pas. Żeby mu się lepiej przyjrzeć z bliska, musiałbym klękać.

Nie bez przyczyny wszyscy porównują go do rekina. Nie byle też jakiego, bo do żarłacza białego. Ogromne skrzela na przednich błotnikach to najlepszy dowód na to, że coś niebezpiecznego może czyhać na kierowcę tego bolidu, ale nie tylko tam można znaleźć żaluzję. Jest ona też na masce i tylnej szybie auta. Zaraz za nią sterczy prawie równy z dachem spoiler. Całość wygląda jak wprost z torów wyścigowych, prawda? Trafne skojarzenie.


Mosler jest producentem aut wyścigowcych amerykańskiej serii Endurance, 24 godzinnego wyścigu w Daytonie oraz europejskiej klasy GT. I to z wyścigów wziął się pomysł na wybudowanie bolidu na drogi. Co ciekawe już od połowy lat 90-tych producent ten zaczął stosować włókno węglowe do produkcji aut, coś co wtedy dla innych producentów było czystą abstrakcją. Owy karbon stosowany jest w całości do budowy nadwozia, przez co waży ono mniej ode mnie – 90 kg. Do budowy zawieszenia wykorzystywano głównie aluminium a felgi wykonano z magnezu. Całość waży 1050 kg, a to mniej o 100 kg od McLarena F1, 300 kg mniej od Zondy i aż 330 od Carrery GT.

Jednostka do napędzania tego brutala wagi piórkowej pochodzi prosto z Corvetty Z06 i ma całe 7 litrów pojemności skokowej. Te ogromne gary produkują 600 KM mocy i prawie 700 Nm momentu obrotowego. W połączeniu z tak niską masą bolid rozpędza się do 100 km/h w 3,9 sekundy. Zaliczenie drugiej bazy trwa 10,6 sekundy. Bieg kończy się grubo po zaliczeniu trzeciej – przy 330 kilometrze. To nie są wyniki nieosiągalne dla konkurencji. Jest jednak dziedzina, w której muszą się oni liczyć z tym potworem. Auto jest diabelnie elastyczne – rozpędzając się na 4 biegu od 80 do 140 km/h potrzebujemy jedynie 4,7 sekundy! Do przeniesienia tej mocy na koła służy manualna skrzynia o 6 przełożeniach, jednak można ją zastąpić sekwencyjną o tej samej ilości biegów.

Przy okazji samochód jest prawdziwą okazją cenową. 5 lat temu, kiedy debiutował na europejskim rynku kosztował 223 500 euro. 46 000 euro więcej kosztował Lamborghini Murcielago LP640. Wiecie kto takim autem jeździł? George Lucas. Oczywiście w barwie Lorda Vadera.

Fot: favcars.com
Fot: favcars.com

Fot: exoticsonroad.com
Fot: latest-car-photo.blogspot.com

Fot: covercars.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz