Redline MotoBlog

Informacje, publicystyka z motoryzacyjnego świata. Bez zbędnych konwenansów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RS5. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RS5. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Specjalnych edycji ciąg dalszy

Parę tygodni temu pisałem, że specjalne, limitowane serie samochodów zawsze były, są i będą w cenie. Zwłaszcza tyczy się to aut już bazowo bardzo drogich, bo niemal na pewno może to równać się z jeszcze wyższą ceną przy odsprzedaży, o prestiżu nawet nie wspominając. A co proponują producenci dosłownie kilka dni przed świętami? Może warto zainteresować się i zrobić sobie, bądź komuś wyjątkowy prezent na święta?






1. Audi RS5 Sport Edition
Fot. Audi

Chcący, czy nie, Audi odpowiedziało na moje, jakże ważne pytanie, które męczyło mnie od dłuższego czasu. Czy może być w palecie tego producenta coś jeszcze bardziej sportowego, niż RS? Ależ i owszem, jak się okazuje. Audi właśnie przedstawiło limitowaną serię sportowego RS5 Sport Edition (jakby standardowy służył jedynie do wożenia zakupów). Całe szczęście niedowiarkom przygotowano zaledwie 75 sztuk i wszystkie z nich wypłyną za Atlantyk. My w Europie mamy przekonanie, że RS5 jest sportowym samochodem i nie potrzebujemy dowodów w postaci zbitki „Sport Edition”. Zwłaszcza, że to, co wyróżnia je, to jeden z dwóch odcieni szarości, czarny grill i 20 calowe felgi.

2. Lamborghini Aventador LP700-4 Pirelli Edition
Fot. Lamborghini

Lamborghini postanowiło uczcić długoletnią współpracę z producentem opon Pirelli, dlatego też stworzył specjalną serię modeli Coupe i Roadster, które mogą wyróżniać się górną częścią nadwozia pomalowaną lakierem matowym, albo dolną. W pierwszej konfiguracji z matowym dachem, słupkami i pokrywą silnika występują następujące kolory (w nawiasie postaram się przetłumaczyć nazwy możliwie jak najdokładniej): Grigio Liqueo (szary), Grigio Alter (jeszcze jeden szary), Giallo Spica (żółty), Bianco Isis (biały), Rosso Mars (czerwony) i Nero Aldebaran (czarny).

Druga opcja, to pomalowanie matowo-czarnych elementów połyskującym, czarnym lakierem, zaś reszta nadwozia pokryta byłaby matowymi odpowiednikami Bianco Canopus (biały), Nero Nemesis (czarny), Grigio Titans, bądź Grigio Adamas (oba szare). Pierwsze dostawy do klientów zaplanowane są na lato 2015.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Co tu jest koncepcyjne?!

Po lekkiej stagnacji wśród nowości motoryzacyjnych w ostatnich tygodniach, miniony mógł się pochwalić całkiem solidnym wysypem. Największą ciekawość wzbudziło jednak Audi prezentując RS5 TDI Concept, tylko co tu jest koncepcyjne? Nadwozie wygląda zupełnie zwyczajnie. Prototypowy okazał się jedynie... Tego dowiecie się w swoim czasie. Tymczasem zapraszam na resztę nowości.






1. Nissan 2020 Vision Gran Turismo Concept
Fot. Nissan

Gdybyśmy zamiast komórek, składali się wyłącznie z pikseli i żylibyśmy w niedalekiej przyszłości, to najprawdopodobniej tak wyglądałby ówczesny obiekt naszych westchnień, bo to w gruncie rzeczy nic innego, jak porozcinany kataną GT-R. Wygląda naprawdę ostro, jednak dobre wrażenie niszczy tu obwódka loga na grillu, przywodząca na myśl inny model – Kumkwat, czy jak mu tam.

Nie ma najmniejszych szans na to, by tak samo, jak w przypadku Mercedesa, czy Peugeota trafiło do produkcji choćby małoseryjnej. To doskonały powód, by zamiast inwestować w niego miliony dolarów, pójść do sklepu i za niespełna 2 tysiące złotych kupić konsolę PS4 i grę Gran Turismo. Nie ma innego sposobu na sprawdzenie osiągów tego wirtualnego monstrum.

2. Bentley Continental GT3-R
Fot. Bentley

Ta „torówka” zaproszona na drogi publiczne okazuje się najbardziej sensacyjnym Bentleyem od lat. Przynajmniej do momentu zaprezentowania szkaradnego SUV-a. GT3-R zostanie wyprodukowany w ilości zaledwie 300 sztuk. To jednak nie jest nic szczególnego. Bardziej zdumiewająca jest prędkość maksymalna, która jest... Najniższa w ofercie brytyjskiego producenta. Zanim auto trafiło pod strzechy, podniesiono w nim moc (dobrze przeczytaliście, podnieśli) z 528 do 580 KM, zmniejszono masę o 100 kg (co też nie powinno szkodzić osiągom) usuwając tylną kanapę i zastępując felgi i wydech lżejszymi odpowiednikami i skrócono przełożenia biegów, przez co pierwsza setka pada łupem już po 3.8 sekundy. Prędkość maksymalna to „jedynie” 273 km/h.

 3. Mercedes-Benz CLS
Fot. Mercedes-Benz

Mercedes postanowił odświeżyć swoją najbardziej dynamiczną limuzynę w palecie. Zmiany dotyczą przede wszystkim zderzaków, grilla i przednich świateł, które teraz są wykonane w całości w technologii LED. To jednak nie wszystko, bowiem pod maską również wprowadzono pewne ulepszenia, które dotyczą benzynowych wariantów.  Nowością jest tu 3 litrowy motor Twin Turbo o mocy 333 KM. Najmocniejszy – oczywiście AMG – będzie legitymował się silnikiem o pojemności 5,5 litra, który będzie dostępny w dwóch wariantach mocy. Pierwszy będzie miał 557 KM, zaś mocniejszy, oferowany z napędem na cztery koła – 585 KM. Wszystkie jednostki będą łączone z 9 biegowymi skrzyniami automatycznymi.

4. Qoros 9 Sedan Concept
Fot. Qoros

Niby jest to sedan, jednak moim zdaniem zdecydowanie bliżej mu do fastbacka. Wystarczy spojrzeć na linię dachu łagodnie opadającą aż do wysokości krawędzi auta, by potem przerodzić się w klif blachy. To może się podobać pod jednym warunkiem. Koniecznie trzeba popracować nad detalami, bo tylne światła i chromowane dodatki po prostu tutaj nie pasują robiąc z tyłu auta świnię z ogromnym ryjem. Przód prezentuje się zdecydowanie lepiej, choć raczej nie wróżę drogowego auta z tak efektownymi LED-ami. Nawet w 2020 roku.

5. Audi RS5 TDI Concept
Fot. Audi

Wygląda jak najzwyklejsze w świecie RS5, które zdarzy się spotkać na ulicach. Wyrożnia się pasami tu i ówdzie i to by było na tyle. Nic ciekawego, bo pomimo iż sylwetka RS5 wolno się starzeje, to raczej nie ma niczego ciekawego do zaoferowania. Co innego ma być pod maską. Tak, jak spodziewaliście się, Audi cały czas eksperymentuje przy silnikach diesla w autach sportowych, czego efektem jest 3 litrowy motor bi-turbo, który otrzymał dodatkowo elektryczną turbosprężarkę windującą moc do poziomu 385 KM. Robi to nie mniejsze wrażenie, niż czerwone pole obrotomierza zaczynające się dopiero przy 5.5 tysiącach obrotów na minutę. Sprint takiej lokomotywy do 100 km/h trwa równo 4 sekundy, zaś prędkość maksymalna wynosi 280 km/h. Skoro jesteśmy przy dieslu, to zaspokoję ciekawość wszystkich „Mirasów” i zdradzę, że średnie spalanie ma wynosić 5.3 l/100 km.

6. Peugeot 508/508 SW/508 RXH
Fot. Peugeot

To świetny ruch! Peugeot zmienił trochę nijaką facjatę w zadziorny pysk godny lwa. Co tu się zmieniło? Wszystko. Są nowe zderzaki, światła (przednie zaprojektowano wg. nowej stylistyki marki), maska, błotniki, materiały wykończeniowe i konsola środkowa bez miliarda przycisków. Poza tym dojdą dwa silniki. Pierwszy, benzynowy o 1.6 THP o mocy 165 KM, zaś drugi – wysokoprężny – będzie miał 2 litry i 150, bądź 180 KM. Niestety trzeba będzie poczekać na nowe 508, ponieważ do salonów ma trafić dopiero pod koniec tego roku.

wtorek, 25 września 2012

Szybko, szybciej, McLaren P1

Na początek przepraszam za opóźnienie i jednocześnie pozdrawiam z Berlina, który jest źródłem tych nieudogodnień. Ze względu na to, że w ostatnim tygodniu pokazało się dużo nowości, wspomnę tutaj tylko o tych najciekawszych. Lexus modelem LF-CC zaprezentował wizję auta Gran Tourismo napędzanego silnikiem hybrydowym. Dacia zmienia twarze modeli Logan i Sandero. Teraz oba auta będą z przodu jednakowe, i dużo ładniejsze od poprzednich. W środku będą przypominać Lodgy, jednak, czy teraz mogą uchodzić za fajne? Pod warunkiem, że dysponujesz niewielkim budżetem i chcesz kupić nowy samochód. Volvo pokazało też pierwszy crossoverowy kompakt klasy premium – V40 Cross Country. Czyżby szwedzki chińczyk chciał powalczyć o kawałek tortu przysługujący Nissanowi Qashquai-owi?


1. Audi RS5
Fot. Audi


Ledwo Audi pokazało ekstremalne RS5, a już zdecydowało się na lifting całej gamy A4 i A5. Jedynie najbardziej rasowa odmiana wyglądała jak samochód sprzed modernizacji. Przed tygodniem dziennikarze Motoru przeprowadzili duży test tego auta, i będą musieli zrobić kolejny sprawdzian, ponieważ przedstawiono nowy model. W takim razie, jeśli wpadnie w ręce nowy RS, będą mogli go porównać ze „starszą” piątką. Z zewnątrz auto ma inny zderzak z chromowaną atrapą chłodnicy, która nie pasuje tutaj ani odrobinę. Zmieniły się też światła, które upodobniły się do tych z A4. Tył również nie oparł się zmianom, gdzie mamy nowe światła. Poza tym to ciągle dobre i trochę przyciężkie RS5.

2. Chevrolet Camaro ZL1 Convertible
Fot. Chevrolet


Najostrzejszy ze wszystkich Camaro doczekał się oskalpowanej wersji. Poza nowymi felgami, maską, zderzakami i układem wydechowym to zwyczajne cabrio Chevroleta, ale czy na pewno? 580 KM, 754 Nm momentu obrotowego, 4 sekundy do „setki” i 300 km/h prędkości maksymalnej, to naprawdę dużo. Zważywszy na to, że znając życie ta propozycja będzie jedną z najtańszych i zdecydowanie nie najwolniejszych. Nic, tylko brać!

3. Aston Martin DB9
Fot. Aston Martin


To było do przewidzenia. Nowy Virage jest tak bez sensu, że facelifting DB9 właściwie wyparł go z oferty sprzedażowej. Co więcej, nowszy model nie tylko nie wygląda jak łagodniejszy Vanquish, ale też z tyłu prawie wcale się nie zmienił w porównaniu z pierwszym wcieleniem DB9. Pod maską zaszło dużo więcej zmian, ponieważ stary silnik został zastąpiony jednostką z DBS o mocy 517 KM i 620 Nm momentu obrotowego. Tak, więc samochód nie jest ani nowością, ani faceliftingiem. To po prostu zlepek trzech różnych modeli. To powinno się nazywać raczej Aston Martin Virage DB9S.

4. McLaren P1
Fot. McLaren


Mówi się, że MP12-4 jest stylistycznie nudny i szczerze powiedziawszy w porównaniu z Ferrari po prostu jest równie poprawny i usypiający, co Skoda Octavia, czy Volkswagen Golf. Jednak technicznie to niemal doskonałość, której ciężko dorównać nawet najlepszym. Model P1, który zastępuje kultowego F1 ma bardzo wysoko postawione zadanie. Auto z założenia ma być szybsze, mocniejsze, i ma sprać Veyrona na kwaśne jabłko. Do tego właśnie ma posłużyć system KERS, którego znamy z bolidów F1. Dzięki niemu moc ma wynosić około 800 KM, jednak i ta informacja nie jest do końca potwierdzona. Mówiło się, że P1 miał mieć nawet 1000 koni mechanicznych mocy, właśnie tylko dlatego, by przegonić chorującego na poważną nadwagę prymusa Ferdinanda Piëcha. Oby jednak ta czterocyfrowa wizja się sprawdziła i pokazała Bugattiemu, że to jednak McLaren jest najszybszy na Ziemi.

poniedziałek, 10 września 2012

Prawie każdy znajdzie coś dla siebie. Do wyboru, do koloru.


Od jakiegoś czasu w świecie samochodów dzieje się bardzo dużo. Już na samym początku tygodnia Peugeot zaprezentował wersje GTI i luksusową HY swojego przeboju o wcieleniu 208. Ford oprócz pokazania nowego Mondeo postanowił też odświeżyć Fiestę, która mimo wszystko nie postarzała się ani o dzień. Audi postanowiło oskalpować RS5, a Jeep pokazał wersje specjalne swoich terenówek: Wranglera Unlimited Moab i Grand Cherokee Trailhawk. MINI też nie próżnowało i przedstawiło ostateczną wersję swojego najmocniejszego gokarta, jako idealne zwieńczenie gamy modelowej – Cooper S Works GP, oraz najmocniejszą wersję wieśniaka - Countrymana - John Cooper Works. Ponadto miała też miejsce długo oczekiwana premiera auta, które w porównaniu z poprzednikiem prawie wcale się nie zmieniło. Mowa o...

1. Volkswagen Golf

fot. Volskwagen


Znacie może jakieś inne auto, które swoim wyglądem tak mocno przypomina poprzedników? Ostatnim żyjącym takim przykładem był jedynie Jaguar XJ, które teraz zmieniło się tak mocno, jak tylko było to możliwe. Volkswagen robi tak chyba dlatego, by zwykły laik myślał, że sąsiad ciągle ma ten sam model, kiedy przed chwilą odebrał zupełnie nowy. Sprytne posunięcie, by odczepić się od zazdrosnego powielacza. Dużo bardziej auto zmieniło się technicznie. Dzięki nowej płycie podłogowej MQB (na której będzie też budowany nowy Passat) auto schudło o 100 kg. Jednocześnie wcale nie zmalało – jest dłuższe o 56 mm, szersze o 13 i niższe o prawie 3 cm. Bardzo dobrze, że inżynierowie zrozumieli, że kompakt wcale nie musi wyglądać jak minivan, by było przestronne. Na start producent przewidział 3 silniki – 2,0 TDI o mocy 145 KM, 1,2 TSI rozwijający 80 KM (chyba ta turbina nie działa) i 1,4 TSI legitymujący się 135 KM mocy. Idealny samochód dla cichociemnych. A tak przy okazji – Wyciekły zdjęcia kolejnej generacji Golfa. Strzałką zaznaczono czym będzie się różnić od nowego modelu.

2. Seat Toledo
fot. Seat

Koncern VAG strasznie lubi mieszać. Szczególnie jeśli chodzi o minimalizowanie kosztów produkcji. Seat to marka, którą charakteryzują emocje i sportowe zacięcie. Coraz częściej chyba tylko w sloganach reklamowych, bo poza modelami FR i Cupra poprawność i nuda spychają emocje gdzieś daleko, jako ciekawy, ale nie najważniejszy detal. Model Exeo powstał, jako odświeżone Audi A4 i w gruncie rzeczy wcale mu nie wyszło to na złe, choć stylistycznie auto było nudne. Nowe Toledo będzie kopią Skody Rapid. Jako usportowiona Skoda może ma sens, ale auto usportowione samo w sobie już nie. Ani na takie nie wygląda, ani gama silników mu na to nie pozwala (1,2 TSI, 1,4 TSI i 1,6 TDI o mocach od 76 do 122 KM). Zauważyłem pewne podobieństwo tylnych świateł do obecnego Mondeo. Czysty przypadek? Ciekawi mnie jak będzie wyglądał hatchback – Leon.


3. Ford Mondeo
fot. Ford

Dokładniej to Ford Fusion, ale nie mylić go z europejskim podwyższonym hatchbackiem. W Stanach to odpowiednik naszego Mondeo, który pojawi się rok po debiucie w USA. Różnica, jaka jest pomiędzy tymi dwoma autami znajduje się pod maską. Gama silników europejskich Fordów jest zdecydowanie mniejsza. Najmniejszy silnik będzie miał pojemność... jednego litra i moc 125 KM. Równie dobrze ta jednostka mogłaby zająć jedno miejsce w kabinie, na korzyść drugiego wielkiego bagażnika. Mondeo to samochód często flotowy, którym pokonuje się duże odległości. Ciekaw jestem jakby sprawiał się ten samochód, jakby miał do pokonania rocznie 50-60 tysięcy kilometrów. Stylistycznie auto nie różni się od Fusiona i to jest jego największa zaleta, bo wygląda jeszcze lepiej od obecnego modelu, co nie znaczy, że jest pełen lekkości i polotu. Bardziej sprawia wrażenie dużego solidnego auta a litrowy silniczek będzie wzbudzał uśmiech politowania. Przynajmniej do pierwszych testów.

4. Peugeot 208 GTi
fot. Peugeot

Moim zdaniem francuzi robią najlepsze samochody klasy GTI. Popatrzcie choćby na Renault 5 Turbo, Clio V6, czy Megane R.26R. Przy nich niemieckie auta są takie smutne i nudne. To właśnie francuzi robią auta tak, by nie tylko osiągami zwracały na siebie uwagę, a właśnie o to chodzi, żeby skupiać też uwagę. Peugeot po lekkim niewypale, jakim było 207 RC przedstawia jego następcę (który u nas pewnie znów będzie się nazywać RC, a nie GTi). Ten jest o całe tony lżejszy od poprzednika, a w dodatku jest też mocniejszy. Silnik od MINI produkuje tutaj całe 200 KM, przez co nie tylko przewyższa swoich konkurentów z koncernu VW (gdzie mają 180 kucy), ale pozwala sobie na igraszki z niekwestionowanym królem szybkich maluchów, jakim jest samo MINI. Aby na zakrętach auto mogło się odpowiednio prowadzić poszerzono rozstaw kół z przodu o 10mm, a z tyłu o 20 mm. Metalowe pedały, spłaszczona u dołu kierownica i dyfuzor też jest elementem wyposażenia standardowego. Godny następca, ale modelu 206. Nowszy model był po prostu niewypałem.

5. MINI Cooper S John Cooper Works GP
fot. MINI

Światło dzienne pada też na ostatni i zarazem najbardziej hardcore’owy projekt MINI – GP. Samochód jest dużo lepszy od poprzednika. Na torze Nurburgring ten model wyprzedziło starego GP o 19 sekund meldując się na mecie z czasem 8 minut i 23 sekund. Auto przeszło solidną kurację odchudzającą, która nie oszczędziła nawet tylnej kanapy. Ten przecinak waży jedynie 1160, a to w połączeniu z turbodoładowanym silnikiem 1,6, którego moc sięga teraz 218 KM daje naprawdę spore pole do popisu na torach wyścigowych. Przelicznik mocy do jednej tony masy to ponad 187 KM! Bardziej obrazowo wygląda to tak, że pierwsza setka mija już po 6,3 sekundy a przyspieszanie kończy się dopiero przy 242 km/h. To najszybsze MINI, jakie kiedykolwiek powstało.

6. Audi RS5 Cabriolet
fot. Audi

To zdecydowanie najlepiej wyglądające RS5, ale pod warunkiem, że nie zdejmiemy jego dachu. Przynajmniej patrząc na niego od tyłu. Z przodu to kwintesencja rasowości, mocy i oczyszczania lewego pasa do wyprzedzania. Tył po zdemontowaniu brezentu wygląda, jakby czegoś mu brakowało, a skoro jesteśmy już przy dachu, to można go złożyć w 19 sekund i dodatku jadąc nie więcej niż 50 km/h. Pod maską standardowy silnik V8 4,2 FSI z doładowaniem o mocy 450 KM. 100 km/h ta rakieta osiąga w 4,9 sekundy a prędkość maksymalna została ograniczona standardowo do 250 km/h. Idealna na koniec lata.