Redline MotoBlog

Informacje, publicystyka z motoryzacyjnego świata. Bez zbędnych konwenansów.

środa, 8 maja 2013

Wyścig na ¼ mili – Opel Mokka 1,4 Turbo 4x4


Pozornie mała kawa

Mokka składa się z 1/3 latte i 2/3 gorącego mleka oraz czekolady. Czy Opel zaserwuje równie dobry samochód nazwany, który tak samo, jak przyjemna w smaku kawa?


Trzeba przyznać, że w klasie miejskich SUV-ów Nissan Juke bardzo długo czekał na pojawienie się konkurencji. I kiedy ten zdobywał coraz większą popularność, konkurenci dopiero rozpoczynali prace nad podobnym autem z tego segmentu. Tak będzie w przypadku Chevroleta Traxa i opisywanego Opla Mokki. Dwa lata po debiucie Juke-a, Mokka pojawiła się na genewskim salonie motoryzacyjnym, zaś od początku tego roku dostępna jest również w salonach sprzedaży.


Trzeba przyznać, że pod względem stylistycznym Mokka to bardzo ciekawy samochód. Dzięki sylwetce, która jest bardzo masywna ostatnią rzeczą, jaką można powiedzieć o tym aucie, to fakt, iż to jest samochód miejski. Prawda jest taka, że od Corsy mały SUV jest dłuższy o prawie 28 cm, szerszy o 6,4 cm i wyższy o 15,6 cm. Ciężko jest też znaleźć słabe punkty w wyglądzie auta, ponieważ mały SUV Opla, jako całość wygląda bardzo udanie.

Wewnątrz najbardziej rzucają się w oczy dodatkowe centymetry. Ten fakt wcale nie zadziwia, ponieważ Mokka jest samochodem skierowanym do młodych rodzin, którym małe kombi nie przypadają do gustu. Kierowca może się tu poczuć jak w dużo większej Astrze, czy nawet Insigni za sprawą zegarów, czy konsoli centralnej. O ile ta pierwsza zasługuje na uznanie ze względu na czytelność i ciekawy wzór, tak drugi element przy pierwszym kontakcie może sprawić nie lada zakłopotanie – 38 przełączników i pokręteł obsługującą komputer pokładowy i klimatyzację sprawia, że początkowo kierowca musi na długo zerwać kontakt z drogą na rzecz poszukiwania odpowiedniego przycisku, który odpowiednio dużym rozmiarem również nie grzeszy.

Półskórzane fotele są wystarczająco wygodne i zapewniają wystarczające trzymanie boczne, zaś pozycja za kierownicą – niższa niż wśród dużych SUV-ów i wyższa, niż w autach miejskich – wydaje się wręcz idealna do miasta. Po uruchomieniu silnika wszystkie wskazówki zegarów robią obieg kontrolny po skali, co chyba staje się u Opla elementem obowiązkowym. Sam silnik okazuje się być bardzo żywiołowy na samym dole obrotów za sprawą czułego pedału gazu. Ta spontaniczność kończy się po przekroczeniu 3-3,5 tysiąca obrotów na minutę. Później auto nabiera prędkości w zasadzie już w takim samym tempie. Nie jest to wina silnika, ponieważ maksymalny moment obrotowy utrzymuje się w zakresie od 1850 do aż blisko 5000 obrotów na minutę, zaś wyżej do aż 6000 tysięcy obrotów dysponujemy już mocą maksymalną. Winą można obarczyć bardzo dużą masę własną przekraczającą 1400 kg, dzięki której samochód traci wigor przy wyższych prędkościach obrotowych.

Nie mniej jednak przyspieszenie do 100 km/h w czasie poniżej 10 sekund i prędkość maksymalna na poziomie 195 km/h to wyniki bardzo przyzwoite. Ponadto Mokka prowadzi się bardzo przyzwoicie, a pokonywanie nierówności nie wiąże się z jakimkolwiek dyskomfortem. Ceny aut rozpoczynają się od 68 tysięcy złotych, zaś prezentowana odmiana, to wydatek już 94 200 złotych. Juke z silnikiem o tej tej samej mocy jest droższy o 3 tysiące złotych a jego stylistyka nie każdemu musi przypadać do gustu.

Mokka sprawia wrażenie bardzo masywnej











 Wąska tylna szyba wymaga co najmniej
czujników parkowania



Turbo 4x4 zapowiada porażające emocje. Rzeczywistość
trochę to weryfikuje
Można się tu poczuć jak w Astrze i Insigni


Siedzenia są bardzo wygodne
Półskórzana tapicerka obszyta jest
dwubarwną nicią
Nietypowy hamulec ręczny w standardzie

Miejsca z tyłu jest zaskakująco dużo
Konsola centralna początkowo przytłacza
mnogością przycisków

Foto. Marcin Koński

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz