Redline MotoBlog

Informacje, publicystyka z motoryzacyjnego świata. Bez zbędnych konwenansów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M6. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M6. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Auto na wodór? Ale to już było!


No faktycznie było. Takie samochody ma np. Honda (FCX Clarity), Mazda (RX-8 Hydrogen RE) oraz BMW (7 Hydrogen), z czego tylko ostatni może pochwalić się 12 cylindrową jednostką, która średnio potrzebuje 50 litrów wodoru na 100 km. Ogólnie jestem ogromnym zwolennikiem tego bardzo wybuchowego paliwa, jako jedynego, sensownego rozwiązania w wypadku wyczerpania ostatnich złóż ropy naftowej i wierzę, że to, co obecnie technika pozwala osiągnąć to jedynie niewielki przedsmak tego, na co będzie nas stać po bliższym poznaniu. Ale nie tylko o samochodzie wodorowym będę dziś mówić, dlatego zapraszam niżej.

1. Toyota Mirai
Fot. Toyota


Właśnie od dziś w Japonii będzie można składać zamówienia na ten samochód, zaś my, jako Europejczycy (bo Mirai będzie dostępny tylko w Wielkiej Brytani, Danii i Niemczech) będziemy mogli cieszyć się nim, albo i nie, za 9 miesięcy. Tak czy siak nie rozumiem za bardzo podejścia Toyoty, by do innowacyjnych źródeł napędu dodawać tak idiotycznie dziwaczne formy. Popatrzcie tylko na Priusa. Tam nawet nazwa jest głupia. Tutaj jednak przegieli – Zderzak z przodu przypomina paszczę psa, z pyskiem wystawionym za okno samochodu pędzącego 250 km/h, zaś z tyłu trójkątne świtła w połączeniu z uformowaną lotką i masywną klapą bagażnika wyglądają tylko niewiele lepiej. W środku z kolei odnajzie się właściwie każdy użytkownik Piusa i chyba właśnie do nich skierowane jest to auto.


Cena? 276,5 tysiąca złotych + VAT. Roczna sprzedaż Mirai w Europie ma ograniczyć się jedynie do 50-100 egzemplarzy, co oznacza, że wodorowa Toyota będzie bardziej elitarna od Ferrari. Tylko w Niemczech Cavallino Rampante wybiera jakieś 6,5 raza więcej klientów.

2. Mercedes-Benz GLE Coupe
Fot. Mercedes-Benz


Oto kolejny zawodnik do tytułu Najbrzydszego debiutanta minionego tygodnia. Z przodu auto wygląda na wyższe, niż szersze, a tylny półprofil. W sumie widzicie sami. Tył najlepiej wygląda tylko wtedy, kiedy patrzycie na niego wprost. Przesuńcie się o choćby 1 stopień w lewo, czy w prawo, a doznacie szoku. Całkiem prawdopodobne jest też to, że oślepniecie. Za to rozmiar felg powinien ucieszyć naszych raperów – już w standardzie najmniejszy komplet obręczy będzie mieć 20 cali, zaś największy – 22. Pod maską mają siedzieć tylko mocne silniki. Minimalna liczba koni, to 258 (350 BlueTEC). Potem 333 KM (GLE400 Coupe) i na końcu 367 KM (GLE450 Coupe). Wersja AMG? Pojawi się niemal na pewno.

3. Hyundai i30 Turbo
Fot. Hyundai


Face lifting kompaktowego Hyundaia chyba nie wyszedł mu na korzyść – z przodu mocno zaczyna przypominać glonojada przyssanego do szyby akwarium, no ale co innego tutaj jest istotne. Do gamy i30 trafił „uturbiony” silnik 1.6 z Velostera Turbo, o mocy 186 KM. Jeśli jednak myślicie, że ta jednostka zrobi z i30 prawdziwego Hot hatcha, to ostudzę Wasze oczekiwania. 100 km/h pojawi się na prędkościomieru nie wcześniej, niż po 8 sekundach, a to satysfakcjonujący wynik dla tzw. Warm hatchy, czyli czegoś pośredniego, między GTI, a tradycyjnymi kompaktami.

4. Hyundai i20 Coupe
Fot. Hyundai


Nie dajcie się zwieźć tą podchwytliwą i dużo obiecującą nazwą „coupe”. Toż to najzwyklejszy w świecie, 3 drzwiowy hatchback, z tą różnicą, że to auto znacznie różni się od tradycyjnej, 5 drzwiowej odmiany. Właściwie to trudno nawet powiedzieć, co tutaj zostało. Raczej tylko światła. A co będzie odpowiadało za wprawianie w ruch i20 Coupe?  Na start będą to cztery silniki – dwa diesle (1.1 – 75 KM i 1.4 – 90 KM) i dwie jednostki benzynowe (1.2 – 84 KM i 1.4 – 100 KM). Na początku przyszłego roku zapowiada się debiut 3 cylindrowego silnika 1.0 z turbodoładowaniem.

5. MINI John Cooper Works
Fot. MINI


Nie od dziś byłem przekonany, że nowy, 2 litrowy silnik w Cooperze S nie ma w pełni wykorzystanego potencjału i John Cooper Works wyciśnie z niego więcej. Dużo więcej. Tutaj zamiast 192 KM będzie 231 KM (czyli tyle, ile osiąga spalinowa jednostka w BMW i8), co oznacza, że 100 km/h pojawi się na prędkościomierzu 0.6 sekundy szybciej (6.1 s), niż w Cooperze S, zaś opadanie wskazówki ma się zakończyć dopiero po osiągnięciu 246 km/h. Ponadto nowy model w stosunku do poprzednika ma być o 100 kilogramów lżejszy, otrzyma sztywniejsze zawieszenie oraz układ hamulcowy Brembo.

6. BMW 6/6 Convertible/6 Gran Coupe/M6/M6 Convertible/M6 Gran Coupe
Fot. BMW


Żeby dostrzec jakiekolwiek zmiany w szóstce, trzeba przyjrzeć się bardzo dokładnie zdjęciom. Nowe są wloty powietrza w przednim zderzaku, oraz delikatnie przemodelowano tylny zderzak. Dodano również nowe kolory nadwozia oraz tapicerki. Ponadto LED-owe reflektory znajdą się teraz już w standardzie, a sportowy wizerunek samochodów ma dodatkowo podkreślać aktywny układ wydechowy, zdolny do wydawania bardziej rasowych dźwięków, w zależności od trybu jazdy.

7. Audi RS3 Sportback
Fot. Audi


Kompletnie nie rozumiem podniecenia wszystkich mediów nowym RS-em. Sam jestem szczerze zawiedziony, bo oczekiwałem przełamania kolejnego tabu wśród super hatchy, jakim jest osiągnięcie 400 KM. Przynajmniej takiego apetytu nabrałem po przedstawieniu Volkswagena Golfa R400. Tutaj na szczęście pozostał 2.5 litrowy silnik R5, jednak jego moc wynosi „jedynie” 367 KM, a to tylko 7 koni więcej, niż w przypadku fenomenalnego A45 AMG. Poza tym odnoszę wrażenie, że RS3 będzie prowadzić się kompletnie nudno i całkowicie przewidywalnie. Nie pomoże mu w tym przekroczenie wskazówką prędkościomierza wartości „100” w 4.3 sekundy, ani też prędkość maksymalna, którą na życzenie można będzie przesunąć do 280 km/h. Obym się mylił.

8. Audi Q7
Fot. Audi


Jedno mi się tutaj naprawdę podoba – ten SUV nie wygląda już ciężko. W sumie to odnoszę wrażenie, że to bardziej przerośnięte kombi, niż bulwarowa terenówka na pokaz i do pokonywania krawężników. Nowe Q7 odchudzono o 300 kg, co zdecydowanie poprawi prowadzenie tego olbrzyma. W palecie silników początkowo mają być do dyspozycji wyłącznie silniki 3 litrowe – 272 konne TDI oraz TFSI o mocy 333 KM. Z czasem do gamy ma dołączyć wersja e-tron, która szczyciłaby się momentem obrotowym równym 700 Nm i spalałaby 1.7 litra oleju napędowego na 100 km.

poniedziałek, 20 maja 2013

Tydzień trzech marek

Ubiegły tydzień stał pod znakiem debiutu najnowszej odsłony Mercedesa klasy S, zaś sobota stała pod znakiem BMW serii 5, który przeszedł drobny face lifting. Kto jeszcze przygotował nowości w minionym tygodniu?








1.  HSV Gen-F GTS/Maloo R8 SV/Clubsport R8 Tourer/Senator Signature

Fot. HSV


Trzeba przyznać, że HSV naprawdę postarał się nad modyfikacją australijskich Holdenów. Kurację wzmacniającą przeszedł GTS, R8 SV, Tourer i Senator Signature, które teraz nazywają się pokrótce, jako Gen-F. Zdecydowanie najmocniejszą wersją jest GTS z 585 konnym silnikiem V8 o pojemności 6,2 litra i szczerze powiedziawszy to najciekawszy ze wszystkich prezentowanych HSV, mimo, że tył może przywodzić na mysl któryś z modeli Chevroleta Impali. Ute Maloo pod maską skrywa moc 462 KM, zaś na tle wszystkich zmian pozostały brzydkie tylne światła. Taką samą moc ma Segnator Signature – najbardziej luksusowa odmiana HSV. Najsłabszym autem jest Tourer z jednostką o mocy 431 KM, co na tle konkurentów tj. choćby BMW M5, czy Mercedes E63 AMG już jest mizernym wynikiem.

2. Mercedes-Benz S
Fot. Mercedes-Benz


Z całą pewnością jest to jeden z najbardziej oczekiwanych samochodów, jak nie na świecie, to zdecydowanie w swojej klasie. A to dlatego, że S klasa jest samochodem zwiastującym kierunek w motoryzacji przez najbliższe 10 lat. Nowy model wyposażony będzie w wielopłaszczyznową regulację foteli, ale najbardziej nowatorskim pomysłem są dwa ogromne ciekłokrystaliczne ekrany, z których jeden pełni rolę zegarów, drugi zaś jest samochodowym centrum dowodzenia. Samochód ogólnie prezentuje się bardzo nowocześnie, ale i dyskretnie. Nowinką będzie wersja Pullman zastępująca krótszą odmianę Maybacha. A gdyby tak Maybach nie był aż tak podobny do Mercedesa?

3.  BMW 5 Sedan/Touring/Gran Tourismo/Active Hybrid/M5

Fot. BMW


Trzy lata po debiucie serii 5 zdecydowano się na przeprowadzenie face lifting, który w najważnieszym stopniu dotknął przednich świateł, które obecnie mogą już być LED-owe. Tak jak w większych modelach X5, X6 i 7. Ponadto lekkim modyfikacjom uległy zderzaki i nerki. Nowe chrapy widać szczególnie u najmocniejszego M5, które upodobniły się do tych z M6. Ponadto wewnątrz dostępna jest już nowa kierownica sygnowana logiem M. Najpoważniejsze zmiany zaszły w najdłużej produkowanym GT, który poza nowymi zderzakami i reflektorami LED-owymi otrzymał również zmienioną tylną klapę oraz światła.

4.  BMW M6 Coupe Competition Package

Fot. BMW

BMW pokazało najostrzejszą wersję swojego dużego coupe M6. Samochód otrzymał lekko zmodyfikowany przedni zderzak, nowe aluminiowe felgi o rozmiarze 20 cali i lotkę na tylnej klapie bagażnika. Ponadto obniżono M6 zostało obniżone o 1 cm, zaś pod maską trafił delikatnie wzmocniony silnik, który osiąga już 575 KM. Dodatkowe koniki pozwoliły skrócić sprint do 100 km/h o 0,1 s (do 4,1 s), zaś przebicie bariery 200 km/h trwa tu o 0,2 sekundy mniej (do 11,1 s). Prędkość maksymalna zapewne będzie ograniczona do 250 km/h, zaś przesunięcie tej granicy pozwoli na osiągnięcie 305 km/h.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Nowe prezenty pod choinkę

Przed samymi świętami Bożego Narodzenia producenci postanowili pokazać jedne z najważniejszych modeli dostępnych nie tylko w swojej klasie, ale też i na rynku. Do takich nowości na pewno można zaliczyć trzecią generację Skody Octavii, o której więcej przeczytacie poniżej. Nie mniej istotna może być też premiera pierwszego shooting brake, czyli kombi-coupe od Porsche.






1. Porsche Panamera Sport Tourismo Concept

Fot. Porsche


Prawie 5 metrowe kombi, szerokie na blisko 2 i wysokie na jedynie 140 centymetrów. W dodatku naszpikowane elektroniką i zasilane układem hybrydowym. Tak oto prezentuje się rodzinna odmiana Porsche Panamery. Zdecydowanie ładniejsza odmiana. Auto, mimo, że koncepcyjne, ma już sporo cech pozwalających traktować go, jako model producyjny. Przede wszystkim jest to stylistyka, która jest zbliżona do modelu liftback. Tył, który był parawdziwą zmorą pakamery, teraz prezentuje się bardzo zgrabnie i przyjemnie dla oka. Ukoronowaniem jego jest dość sporych rozmiarów lotka dachowa. Całość zaś została podkreślona nowym odcieniem lakieru, płynno-metaliczno-niebieskim, czy jakoś tak. Jednostka hybrydowa produkująca 416 KM pozwala na jazdę tym samochodem z prędkością 130 km/h... przy użyciu samego napędu elektrycznego. Wtedy też jego zasięg wynosi ponad 30 km. Średnie spalanie oscyluje wokół 3,5 litra na każde 100 km. Osiągi jednostki spalinowej prezentują się następująco: V6 z doładowniem rozwija 333 KM. Samochód przyspiesza do 100 km/h w mniej, niż 6 sekund. Jest to zdecydowanie najlepszy shooting brake, jaki przedstawiono obecnie.

2. Mercedes-Benz E
Fot. Mercedes-Benz


Cenzura podczas projektowania odmłodzonej E-klasy znowu okazała się dziurawa niczym polskie drogi po zimie i nie od dziś wiadomo było, że nowy samochód nie będzie miał już podwójnych reflektorów. Nikt jednak nie podejrzewał, że Mercedes pójdzie śladem innych producentów i zacznie stylizować swoje samochody wg. chińskiego wzorca zmiękczania wszystkich rysów nadwozia wliczając w to nawet światła. Poza lampami zmiany zaszły również w wyglądzie atrapy chłodnicy i zderzaków. Nie mniej zmian zaszło też pod maską, gdzie podstawową jednostką nie jest już silnik o pojemności 1,8 litra, a jeszcze mniejszy motor 1,6, którego moc wynosi zaledwie 155 KM. Topowy motor będzie miał 8 cylindrów ułożonych widlasto o pojemności 4,6 litra, z których producent wycisnął 408 KM. Ciekawe jak będzie prezentować się wersja AMG.


3. Skoda Octavia
Fot. Skoda


Nowe wcielenie Skody Octavii przestało iść w stronę mniejszej Fabii prezentując się z lekka mało poważnie. Samochód stylistycznie bardzo dojrzał – wygląda zdecydowanie solidniej i powabniej. Samochód jest dużo bardziej dojrzały nawet od większego Superba. Auto też awansowało i stanęło u bram klasy średniej zaraz za Volkswagenem Passatem i Audi A4, a pomógł mu w tym ponad 10 centymetrów większy rozstaw osi, przez co auto stało się dłuższe o 9 cm i szersze o 4,5 cm. Jako, że nas interesują wyłącznie sportowe odmiany samochodów, tak szacuje się, że wersa RS, wyposażona w silnik 2 litrowy z turbo, będzie rozwijać co najmniej 210 KM. Niestety tylko stylistyka ucierpiała – nie będzie już spoiler na tylnej klapie. Końcówki układu wydechowego zaś wyglądają, jakby żywcem skopiowane z Suzuki Kizashi. Więcej drapieżności życzymy!


Fot. Skoda

4. Chevrolet Silverado
Fot. Chevrolet


Najmniejszy z dostępnych pick-up’ów, co nie znaczy, że jest mały. Rozmiarami może on równać się z przeciętnym mieszkaniem, a z całą pewnością Silverado jest większa, niż nie jedna kawalerka. Jest to też model, który stylistyką nawiązuje do aut z końca lat 80-tych – ogromny wlot powietrza i dwie pary reflektorów, to element, który nadaje autu drapieżności i z pewnością podoba się. Z całą pewnością Tahoe, która jest odmianą SUV tego auta będzie wyglądać tak samo. Z całą pewnością będzie to ulubiony samochód FBI. Już sobie wyobrażam czarne Tahoe z przodem Silverado na niebieskich bombach.

5. BMW M6 Gran Coupe
Fot. BMW


Tego można byłoby być tak pewnym, jak dziennika w porze wieczornej. BMW 6 Gran Coupe doczekało się najmocniejszej odmiany sygnowanej 15 literą polskiego alfabetu. Auto, to połączenie luksusowej limuzyny z drapieżnością zapewnioną przez Motorsport. Pod maskę trafił ten sam silnik, jak w wersji coupe, czyli 4,4 litrowe twin-turbo o mocy 560 KM ożenione z 7 biegową skrzynią automatyczną, która przenosi moc wyłącznie na tylne koła. Przyspieszenie 0-100 km/h trwa tu zaledwie 4,3 sekundy, a prędkość maksymalna będzie z pewnością ograniczona do 250 km/h. Najprawdopodobniej też będzie możliwość przesunięcia blokady po odbyciu odpowiedniego szkolenia.