Redline MotoBlog

Informacje, publicystyka z motoryzacyjnego świata. Bez zbędnych konwenansów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Huracan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Huracan. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Dominacja ciężarówek

Choć również i do Stanów Zjednoczonych doszła proekologiczna światomość oraz idiotyczne podejście zgubnego wpływu samochodów na świat, to nadal mogę odnieść wrażenie, że niespecjalnie ktoś coś z tym robi. Nadal bardzo popularnymi samochodami po drugiej stronie świata są Pick-up-y, Crossovery, SUV-y i inne pochodne od samochodów terenowych. A skoro o pochodnych też mówię, to zaprezentuję coś specjalnie z myślą o europejskim rynku. Prawdziwą wisienką na torcie będzie papryczka Piri-piri w wydaniu Lamborghini.




1. Honda CR-V
Fot. Honda

Z całą pewnością przyznam, że odświeżona odsłona Hondy CR-V ma zdecydowanie więcej charakteru od poprzedniczki. Przede wszystkim za sprawą całkowicie nowego przodu, ze zmienionymi reflektorami, atrapą chłodnicy i zderzakiem, ale nie tylko tam przeprowadzono zmiany. Nowe są również felgi oraz tylne światła, które tym razem zostały ze sobą połączone za pomocą chromowanego pasa.

W środku poprawiono jakość materiałów wykończeniowych, choć ta dotychczas nie budziła zastrzeżeń. Co innego brak ekranu na konsoli centralnej, ale ta niedogodność ma przejść do historii. Dzięki niemu będzie można łatwiej korzystać z multimediów (ma być dotykowy), a także z nawigacji satelitarnej, aczkolwiek ta jakością grafiki i rozdzielczością nie będzie raczej powalać na kolana.

Ponadto producent poprawił działanie zawieszenia i układu kierowniczego. W gamie silnikowej ma być oferowany, tak jak dotychczas, benzynowy silnik 2.0, a także dwa turbodiesle. Zainteresowani mocnym wariantem 2.2 będą musieli się jednak pospieszyć, bowiem w odświeżonej Hondzie ma zostać zastąpiony jednostką 1.6 o mocy 160 KM (350 Nm). Nowa CR-V ma trafić do salonów wiosną.

2. Lamborghini Huracan GT3
Fot. Lamborghini

Lamborghini Gallardo GT3 wreszcie będzie mogło przejść na zasłużoną emeryturę. W nowym sezonie wyścigowym, producent z Sant’Agata Bolognese ma zamiar wystawić jego następcę – Huracana GT3. Wbrew pozorom, auto tylko z zewnątrz przypomina drogowego Huracana, a całość została wykonana z włókna węglowego i aluminium. Dla zainteresowanych wymienię szereg dodatków, jakie znajdziecie w torowym GT3. Regulowana lotka przedniego zderzaka, maska, progi z karbonu, gigantycznych rozmiarów dyfuzor i jeszcze większy spoiler. Wszędzie zaś, gdzie normalnie znajdowałyby się zbędne okna, wstawiono wyloty powietrza mające na celu dodatkową stabilizację auta.

W środku znajdziecie tylko, to co jest potrzebne kierowcy do życia – solidna klata, fotel z włókna węglowego, kierownica i wyświetlacz. Zapomnijcie o klimatyzacji, radiu, skórzanej tapicerce i innych bzdetach bezsensownie obciązających samochód. Za siedzeniami króluje 10 cylindrowy potwór o pojemności 5.2 litra, który na potrzeby serii GT3 najprawdopodobniej został osłabiony z 620 KM w okolice 500-600 KM, zaś dwusprzęgłowa skrzynia biegów musiała ustąpić miejsca sekwencyjnej przekładni. Jeśli jesteś zainteresowany taką torową rakietą, to nic nie stoi na przeszkodzie, byś mógł takową zamówić. Wystarczy tylko, że przelejesz na konto producenta 1 542 420 zł, plus VAT.

3. Ford F-150
Fot. Ford

W zeszłym tygodniu pokazałem Wam dzikiego Raptora, który – jak się teraz okazało – był również zapowiedzią nowej generacji bazowego modelu F-150. Co tutaj się rzuca w oczy? Ciężarówkowa prezencja uzyskana w dużej mierze dzięki potężnemu grillowi i wąskim reflektorom. Wnikliwy obserwator zauważy też, że oświetlenie jest „uboższe” – nie ma pasów LED-owych, a ich miejsce zajęły tradycyjne żarówki. Jeśli jednak uważacie, że F-150 nie jest wystarczająco nowoczesne, to dodam, że auto może być wyposażone w układ kamer 360o, zintegrowane rampy ułatwiające załadunek Pick-up-a, nadmuchiwane pasy bezpieczeństwa w drugim rzędzie siedzeń, adaptacyjny tempomat czy silniki EcoBoost.

Tych będzie trzy – najmniejszy, liczyć ma 2.7 litra, następny w kolejce jest wariant 3.5 litra, zaś na czele ma stać 5 litrowe V8. Niestety moc żadnego z silników nie jest znana, choć inżynierowie Forda podkreślają, że podstawowy wariant jest w stanie rozwijać podobną moc, co konkurencyjne jednostki V8, co najpewniej wcale nie jest wielkim osiągnięciem do uzyskania.

4. Chevrolet Silverado Midnight Edition
Fot. Chevrolet

Jedno jest pewne – nie chciałbyś go widzieć we wstecznym lusterku, bo jego facjata nie jest zbyt przyjaźnie nastawiona do zawalidrogi przed nim. I nie ma czemu się dziwić. Silverado Midnight Edition jest – jak sama nazwa wskazuje – limitowaną serią flagowego 1500 Z71, który gnieździ pod maską 5.3 litrowe V8 o mocy 355 KM. Taka moc wystarcza do osiągnięcia setki w nieco ponad 7 sekund.

Sama edycja wyrożnia się tym, że jest czarna. Od felg po sam dach nie ma tu żadnego innego koloru, jak czarny. Nawet logo Chevroleta nie jest tu złote. Ponadto samochód otrzymał offroadowe zawieszenie, dyferencjał tylnej osi z możliwością zablokowania oraz pakiet ułatwiający holowanie przyczep.

5. Nissan Titan XD
Fot. Nissan

Jeśli myślicie, że nie jest to prawdziwy Pick-up tylko dlatego, że jest japoński, to grubo się mylicie. Miałem okazję kilka razy widzieć Titana na żywo i rozmiarami może nawet przerazić, a nowy model będzie wydawać się jeszcze większy, za sprawą monstrualnego grilla i niewiele mniejszych reflektorów. Samo XD w nazwie oznaczać ma tylko tyle, że auto jest w stanie holować przyczepy o masie 2 ton, a za uciąg odpowiadać ma jeden z trzech silników. Pierwsze dwa to benzynowe jednostki V6 oraz V8, o których wiemy tylko tyle, że Nissan dokładną specyfikację przedstawi w swoim czasie.

Prawdziwą gwiazdą ma być za to turbodiesel, z 8 sztukami cylindrów, uformowanych na kształt litery „V”. Więcej danych? Proszę bardzo – pojemność wynosi równo 5 litrów, zaś moc... znowu stała się tematem tabu. Wiadomo za to, że w przeniesieniu mocy na asfalt ma pomóc 6 biegowa, automatyczna skrzynia biegów.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Lambo, Bugatti i... Skoda

Samochodów sportowych ciąg dalszy. Drugi tydzień z rzędu Bugatti pokazuje kolejną wariację na temat Veyrona, Lamborghini nie pozostaje dłużne McLarenowi, a przy tym wszystkim Skoda przedstawia nową Fabię. To się nazywa mieć wyczucie.








1. Lamborghini Huracan LP620-2 Super Trofeo
Fot. Lamborghini

250 kg strata w masie to bardzo dużo. Zapewne można zawdzięczać ją morzu włókna węglowego i alcantary, które wyparły skórzaną tapicerkę. Oczywiście jak to wersja torowa, zabrakło tu też dodatków typu klimatyzacja, czy radio, ale to jeszcze nie wszystko. Najważniejsza zguba, to brak napędu na przednie koła – w Huracanie silnik kręci tylko tylnymi walcami. Super, nie? Ponadto samochód otrzymałmowe zderzaki, spoilery i podwójną końcówkę wydechu wychodzącą tam, gdzie normalnie auto miałoby tablicę rejestracyjną. Sam silnik odpowiada za produkcję 611 KM, więc dobra zabawa na torze gwarantowana.

2. Bugatti Veyron Grand Sport Vitesse 1of1
Fot. Bugatti

To chyba najbardziej unikatowy Veyron, jaki zjedzie z taśm produkcyjnych. Auto powstało na specjalne zamówienie klienta z Singapuru i miało nawiązywać do historycznego Typu 35, z którym pozuje 1of1. Nadwozie w całości pokryto włóknem węglowym, które pomalowano lakierem bezbarwnym i (miejscami) żółtym. Ten sam motyw kolorystyczny zapanował wewnątrz, a żeby było ciekawiej, boczki drzwiowe zdobią wycięte laserowo podobizny Veyrona (w razie, jakby kierowca i pasażer zapomnieli jak wygląda ich auto), zaś między fotelami znalazło się miejsce dla wspomnianego Typu 35. To jednak nie koniec smaczków. To pierwsze Bugatti, którego atrapa chłodnicy składa się ze skrótów słowa „Polska”, choć wcale nie mają aż tyle wspólnego z naszym pięknym krajem. PL to inicjały nabywcy, zaś cały proces produkcji składał się z wycięcia liter laserem, anodyzowania i ręcznej polerki, co pochłonęło aż 200 roboczogodzin (co daje ponad miesiąc roboczy).

3. Skoda Fabia
Fot. Skoda

Z całą pewnością to najładniejszy tył wśród miejskich samochodów koncernu Volkswagena. Masa kanciastych przetłoczeń i równie ostro zakończone klosze tylnych świateł prezentują się wyjątkowo dobrze. Przód utrzymano w podobnej tonacji upodabniając go do Rapida, jednak aż takiego wrażenia już na mnie nie zrobił. Oczywiście jak przystało na masówkę, auto stało się większe tu i ówdzie, producent nawet chwali się, że Fabia ma największy bagażnik w klasie – jakby na wakacje do Bułgarii miała się zapakować 5 osobowa rodzina.

Samo auto stało się niższe, krótsze i szersze, co już może cieszyć, bo Fabia mniej będzie przypominała minivana. Niestety stylistyka jest tu najbardziej sportowym elementem, bo producent chwali się silnikami o pojemności 1 i 1,2 litra, dzięki którym mała Skoda może rozwijać od 60 do 110 KM. Diesle mają taką samą ilość KM pod maską, co w poprzedniczce – od 75 do 105, jednak sama pojemność silników spadła z 1,6 do 1,4.

poniedziałek, 26 maja 2014

Każdy znajdzie coś dla siebie

Tym razem z przyjemnością prezentuję Wam auta, które każdemu powinny przypaść do gustu. Mam tu dla Was muscle cara, koncepcyjnego roadstera, rodzinne kombi klasy średniej. Coś bardzo prestiżowego, lifestylowego i zwalającego z nóg. To jeszcze nie koniec – na zakończenie zaprezentuję Wam coś absolutnie wyjątkowego – policyjny, świeżutki supersamochód, jaki ostatnio trafił w szeregi... Tego Wam jeszcze nie zdradzę.






1. Dodge Challenger SRT Hellcat
Fot. Dodge

Piekielny kot otrzymał sprężarkę mechaniczną, dzięki której 6,2 litrowe monstrum osiąga astronomiczną moc ponad 600 KM i 644 Nm zdolnych do swobodnego usmażenia tylnych opon. Skrzynia biegów? Tutaj jest dość spore pole do popisu, bo przed zakupem będziecie mogli wybrać 6 biegową przekładnię manualną, albo 8 stopniowy automat. Z zewnątrz auto charakteryzuje się innym przednim zderzakiem, oraz wlotem powietrza w miejscu, gdzie w normalnych modelach są światła. Można być niemal pewnym tego, że pierwsze 100 km/h padnie łupem Hellcata dużo szybciej, niż po 4 sekundach.

2. SEAT Ibiza Cupster Concept
Fot. SEAT

Fot. Marcin Koński
Czy ja już czegoś podobnego już nie widziałem? Oczywiście! Przecież 3 lata temu Skoda zbudowała niemal identycznie wyglądającą Fabię RS2000, którą możecie oglądać na zdjęciu obok. W Ibizie co prawda nie ma 2 litrowego silnika o mocy 200 KM, a turbodoładowane 1,4 rozwijające 20 KM mniej, jednak kto by się bym przejmował. W końcu auto powstało w dokładnie tym samym celu, co wspomniana wcześniej Skoda – na zlot fanów aut grupy Volkswagena (w tym roku będą mogli dołączyć się właściciele Scanii, tak przy okazji). Naturalnie kwestia osiągów pozostała wielką niewiadomą, no ale w sumie po co się tym przejmować, skoro SEAT i tak raczej nigdzie indziej nie pojedzie?

3. Mercedes-Benz C Estate
Fot. Mercedes-Benz

Skoro sedan klasy średniej zdążył zadomowić się na dobre, stosownym byłoby wprowadzenie bardziej rodzinnej wersji Estate. Prawda jest jednak taka, że przyspieszoną premierę spowodował przeciek najpewniej produkcyjnej wersji tego samochodu. Zainteresowani będą mogli doposażyć auto w jeden z 3 silników (156, 170 i 184 KM), 2 skrzyń biegów (manualnej, bądź automatycznej) i takiej samej ilości układów napędowych (na tylną oś, bądź na cztery koła).

4. Audi A7/S7 Sportback
Fot. Audi

4 lata od debiutu Audi A7, producent postanowił odświeżyć swojego fastbacka. Zmiany są delikatne, choć widoczne gołym okiem – nowe są światła, zderzaki z wkomponowanymi końcówkami układu wydechowego, oraz atrapa chłodnicy. Na tym jednak nie koniec – wewnątrz doszło kilka nowych rodzajów materiałów wykończeniowych, zaś silniki zostały wzmocnione dodatkową gromadką koni mechanicznych – 3 litrowy diesel osiąga moc 218, bądź 272 KM (zamiast wcześniejszych 204 lub 245 KM), a w wersji z podwójnym doładowaniem, motor legitymuje się mocą 320 KM (wzrost o 8 KM). Na koniec przejdźmy do S7. Tutaj zamiast 420 KM teraz auto będzie mogło się pochwalić 450 KM. Ceny? W Niemczech rozpoczynają się od 213 tysięcy złotych, zaś by kupić S7, trzeba przygotować 341,5 tysiąca zł.

5. Citroen DS3/DS3 Cabrio
Fot. Citroen

Citroen DS3 to ogromny sukces rynkowy – do tej pory zjechało z fabryki 300 tysięcy sztuk tych maluchów. Po 3 latach od debiutu auta w salonach sprzedaży przyszła pora na małe odświeżenie. Zmieniono m. in. światła (przede wszystkim rzucają się tu w oczy LED-owe reflektory) i przedni zderzak. Dużo ciekawiej jest w środku. Od tej pory cieszyć oczy będą grawerowane laserowo pasy na desce rozdzielczej, zaś na tylnej szybie będzie można znaleźć sitodruk (oby nie z jakąś reklamą). Pod maską nowością będą silniki diesla z serii BlueHDi 100 i 120 (oznaczających raczej na pewno moc jednostek napędowych).

6. MINI Superleggera Vision Concept
Fot. MINI

A to mój dzisiejszy absolutny faworyt. MINI specjalnie przygotowane na Villa d’Este 2014 w północnych Włoszech. Piękny samochód z długą (jak na MINI) maską i tyłem podkreślonym przez piękną płetwę nawiązującą do wyścigowych aut lat 50. To jednak nie koniec smaczków. Jak zdążyliście zauważyć – światła z tyłu to dwie połówki Union Jacków, prezentujących się po prostu obłędnie. Równie stylowo jest w środku, gdzie bryluje przede wszystkim aluminium w wyjątkowo ascetycznej formie. Dopiero potem drugie miejsce należy się skórze. Deska rozdzielcza ogranicza się do jedynie kierownicy, zegara zaraz przed nią i ekranu komputera pokładowego na środku kokpitu. Z całą pewnością to absolutnie najciekawsze auto, jakie można było zobaczyć nad jeziorem Como.

Oczywiście nie mogło obyć się bez niespodzianki. Jeśli już będziecie we Włoszech i zechcecie poszaleć po tamtejszych autostradach, niech z tyłu głowy utkwi Wam pewna myśl, że miejscowa drogówka ma do dyspozycji 610 konnego Lamborghini Huracana. Nie po to, by szpanować nim przed turystami, jak robią to policjanci z Dubaju. Najmłodsze dziecko z Sant’Agata Bolognese potrzebuje zaledwie 3,2 sekundy, by gnać przed siebie z prędkością 100 km/h, a przyciśnięty popędzi ponad 320 km/h. Naturalnie poza funkcją prewencyjną, auto będzie służyło przede wszystkim do transportu organów.

Fot. Lamborghini

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Byliście w tym roku grzeczni?

Chyba bardzo, skoro przed samymi świętami Lamborghini pokazało następcę Gallardo. Po 10 latach panowania, dziesiątkach specjalnych wersji i 14 tysiącach egzemplarzy (to ponad połowa całej produkcji Lamborghini na przestrzeni 50 lat!) przyszła pora na nowe. Inne nowości też nie są bez znaczenia, jednak to model z Sant’Agata przyćmił wszystkie ubiegłotygodniowe pokazy.






1. Lamborghini Huracan LP610-4
Fot. Lamborghini

Przygotujcie się na silny podmuch wiatru, który w 3,2 sekundy przekroczy 100 km/h, zaś po kolejnych 6,7 sekundy rozwinie 200 km/h i to nie koniec. W najgroźniejszym momencie może zawiać nawet do 323 km/h. Wszystko za sprawą 10 cylindrowego silnika o pojemności 5,2 litra i mocy 610 KM, który za pośrednictwem dwusprzęgłowej przekładni o 7 przełożeniach rozsyła moc na obie osie (zapewne w proporcji 30:70). Żeby Was jeszcze bardziej przekonać do najnowszego Lambo zdradzę, że stosunek mocy do masy wynosi jedynie 2,33 kg/KM. Już teraz spekuluje się o następcach wersji Superleggera, Performante i Valentino Balboni.

2. Mercedes-Benz C
Fot. Mercedes-Benz

To auto nie przypomina Wam któregoś z większych modeli? Dwie generacje temu C klasa przypominała E, zaś obecna, to miniaturka S. Mimo, że to „mini S”, auto urosło i to dość bardzo – 9,5 cm przybyło na długość i 4 cm na szerokość. Pomimo rozciągnięcia nadwozia, samochód stracił na wadze 100 kg. Gama silnikowa zaczyna się na 156 konnej jednostce (C180), a kończy się póki co na 184 konnym wariancie (C200). Wśród diesli dostępny jest tylko jeden motor (C220 BlueTEC) liczący 170 KM. Każdą z wersji będzie można wyposażyć w napęd na cztery koła i skrzynię automatyczną. Ceny rozpoczynają się od 126 tysięcy złotych.

3.  MINI John Cooper Works Concept

Fot. MINI

Jeszcze nie zdążyliśmy ochłonąć po premierze najnowszej odsłony MINI, a już ukazały się zdjęcia topowej odmiany JCW. Pod maską znajdzie się ten sam silnik, co w Cooperze S z tą różnicą, że jednostka otrzyma jeszcze większe ciśnienie doładowania, czego efektem będzie moc około 220 KM. Nowy model poza indywidualnymi elementami nadwozia i wnętrza otrzyma też sztywniejsze zawieszenie i skuteczniejsze hamulce, co jest tu wręcz oczywiste.