Redline MotoBlog

Informacje, publicystyka z motoryzacyjnego świata. Bez zbędnych konwenansów.

poniedziałek, 2 marca 2015

Zaczyna się licho, ale potem będzie tylko lepiej

Dziś w nowościach przeczytacie o odświeżonym Range Roverze Evoque, uterenowionym Passacie, czy nowej Hondzie Jazz. Niby nieźle, ale jeśli w tym samym zestawieniu dodamy torowego Astona Vulcan i inne bliższe, bądź dalsze wariacje innych producentów, wtedy i Wy przyznacie, że propozycje Hondy, Land Rovera, czy Volkswagena wyglądają po prostu skromnie. Z resztą zobaczcie sami, co wyżej wymienieni mają do zaoferowania.




1. Land Rover Range Rover Evoque
Fot. Land Rover

Jednogłośnie uważamy, że Range Rover Evoque to jeden z najciekawszych kompaktowych SUV-ów na rynku. Jest bardzo dynamiczny, prowadzi się pewnie i niezwykle przyjemnie, zaś sylwetka nie dość, że prezentuje się bardzo bojowo, to też wyjątkowo wolno się starzeje (co jest rzadkością). Mimo wszystko, na wszelki wypadek Land Rover postanowił odświeżyć swój mały prestiżowy przebój zmieniając przede wszystkim światła – te obecnie będą w całości wykonane z LED-ów. Ponadto przeprojektowano również grill i zderzaki, zaś w środku skupiono się przede wszystkim na usprawnieniu działania systemu multimedialnego. Co do jednostek napędowych, to póki co wiadomo o nowym turbodieslu, którego moc ma oscylować między 150 a 180 KM. Więcej szczegółów zostanie ujawnionych już jutro w Genewie.

2. Volkswagen Passat Alltrack
Fot. Volkswagen

Właśnie przed chwilą dowiedziałem się, że Passat został samochodem roku 2015 i zupełnie nie rozumiem przesłanek, jakimi kierowało się szanowne jury (chyba w tym roku sędziowali sami Polacy). Faktycznie Passat jest dobry, nawet bardzo, ale czy zasługuje na tytuł Car Of The Year? Moim zdaniem nie. Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta – nie ma niczego rewolucyjnego (z resztą przeczytacie o nim niebawem). Już bardziej nowatorski jest Renault Twingo, który dla lepszej zwrotności ma silnik umieszczony z tyłu i napędem na tyłne koła (dajcie tylko wyłączalne ESP i ASR!). No i kosztuje normalne pieniądze.

Wracając do prezentowanego Passata – Alltrack został podniesiony o bardzo precyzyjną wartość. Producent podaje, że nadwozie wisi teraz 27.5 milimetra wyżej, niż w tradycyjnym Variancie. Dla ochrony podzespołów i nadania bardziej terenowego charakteru, zastosowano nakładki na dolną część nadwozia oraz dodano osłony ze stali nierdzewnej. Alltrack ma być dostępny w jednym z pięciu wersji silnikowych – 1.4 TSI (150 KM), 2.0 TSI (220 KM) oraz 2 litrowym TDI, który rozwijać może 150, 190 bądź 240 KM. Wszystkie wersje będą standardowo wyposażone w napęd 4MOTION.

3. Honda Jazz
Fot. Honda

Nowa Honda Jazz wydłużyła się względem poprzednika o 9,5 cm, zaś rozstaw osi powiększył się o 3 cm. Tak krótko można scharakteryzować to, co zmieniło się nowej, miejskiej Hondzie. Grill z szerokimi szczeblami upodobnił się do tego, z nieoferowanego już u nas Insighta, reflektory (z włączonymi LED-ami do jazdy dziennej) przypominają orle głowy, zaś to, co najbardziej zaskakuje, to kształt tylnych świateł i atrap wylotu powietrza w zderzaku. O ile pierwsze prezentują się bardzo ciekawie, jak drugie bardziej przypominają tanie akcesoria tuningowe prosto z dyskontowych supermarketów.

W środku zdecydowanie przyłożono się do poprawy jakości materiałów wykończeniowych. Zastosowano również dotykowy ekran (z CR-V) na konsoli środkowej, oraz układ Magic Seats z Civica, pozwalający na aranżować wnętrze zależnie od potrzeb transportowych. Pod maską szaleństwa będzie już znacznie mniej – 1.3 litrowy silnik i-VTEC ma rozwijać 102 KM i będzie sprzężony z manualną, 6 biegową przekładnią, bądź bezstopniowym CVT.

4. Audi Prologue Avant Concept
Fot. Audi

Przypatrzcie się dobrze tym liniom, ponieważ Prologue Avant Concept jest zapowiedzią nowego kierunku w wyglądzie Audi. To, co ja tutaj widzę zarezerowanego dla nowych Avantów, to zdecydowanie bardziej liftbackowa linia nadwozia. No i tutaj właściwie rodzi się pytanie – czy to nadal będzie kombi, czy już wspomniany liftback. Sam model ma być też zapowiedzią rywala dla Mercedesa CLS Shooting Brake. Dużo większego rywala. PAC ma mierzyć 5.11 metra długości, 1.97 szerokości i 1.4 wysokości.

Za komunikację z kierowcą i jego pasażerami mają odpowiadać wyświetlacze wykonane w technologii OLED, które będzie można znaleźć zarówno z przodu, jak i z tyłu. Zwłaszcza ten przed kierowcą będzie mieć dużo do wyświetlania przez 3 litrowy silnik V6 ze wspomaganiem jednostki elektrycznej, których łączna moc ma wynosić jakieś 455 KM, a moment obrotowy, gnieciące bebechy 750 Nm. Napęd tradycyjnie już dla Audi, przenoszony będzie na wszystkie koła (które dodatkowo będą skrętne), a jego skutkiem ubocznym ma być sprint do 100 km/h w nieco ponad 5 sekund. Prędkośc maksymalna to ograniczone elektrokagańcem 250 km/h.

Aby podkreślić najwyższy szczebel w hierarchii marki, auto wyposażono dodatkowo w pneumatyczne zawieszenie oraz węglowo-cermiczne tarcze hamulcowe.

4. Aston Martin Vulcan
Fot. Aston Martin

Do szeregu najmocniejszych i najbardziej hardcore-owych samochodów, które aż strach wypuścić na drogi dołączył Aston Martin, który w typowy dla siebie, outsiderowy sposób zlekceważył zalety silnika umieszczonego centralnie, jak w Ferrari FXX K, Pagani Zondzie R, Lamborghini Veneno, czy McLarena P1 GTR. Tutaj wielki, 7 litrowy silnik V12 został umieszczony z przodu (jak sugeruje długa maska) i rozwija równo 800 KM, zaś za przeniesienie mocy na koła odpowiada stara, sprawdzona przekładnia sekwencyjna, która znana jest z tego, że nie jest najszybsza.

Mimo tego nabywca nie powinien mieć powodów do zaniedowolenia, zwłaszcza, kiedy głośniki tej V12 umieszczono dosłownie na wysokości tyłka. Co do spoilera, to powiem, że z reguły służy on pogarszaniu aerodynamiki, na rzecz lepszego docisku nadwozia do jezdni. Tutaj jednak tak nie będzie, ponieważ wraz z poprawą przyczepności, skrzydło zmniejsza również współczynnik oporu powietrza. Żeby było ciekawiej, zastosowano mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu oraz tarcze hamulcowe o średnicy 380 mm z przodu i 360 mm z tyłu. Producent ma zamiar wydać na świat  jedynie 24 egzemplarze Vulcana.

6. McLaren 675LT
Fot. McLaren

Kiedyś jeśli potrzebowano wydłużyć nadwozie supersamochodu, by poprawić jego stateczność, po prostu to robiono. Na przykład McLaren F1 GT był dłuższy od standardowego F1 o ponad 60 cm. Tak dużego przyrostu nie ma obecnie nawet Mercedes S Maybach w stosunku do tradycyjnej S klasy, dlatego też to, czym projektanci nazywają nawiązaniem do F1 GTR „Long Tail” nie nazwę inaczej, jak żartem. McLaren 675LT ma bowiem lekko rozciągnięte skrzydło. Ponadto zwiększono ilość wlotów powietrza oraz zmieniono końcówki wydechu na okrągłe. Jak sama nazwa wskazuje, pod maską grasuje 675 KM i 700 Nm, które dzięki zmniejszonej masie auta (do 1230 kg), katapultują je do 100 km/h w niespełna 3 sekundy. Prędkość maksymalna ma dobić do wartości „330”.

7. Audi R8 V10/R8 V10 plus
Fot. Audi

Dobra wiadomość jest taka, że nowa generacja R8 nie będzie oferowana z silnikiem V8, który moim zdaniem trafił za siedzenia zupełnie przez przypadek. Od tej pory w ruch będą wprawiać wyłącznie jednostki V10, które będą rozwijać albo 540 KM i 540 Nm, albo 610 KM i 560 Nm. Dzięki terapii odchudzającej (-50 kg w stosunku do poprzednika) oraz przekładni S-Tronic, R8 V10 ma rozpędzać się do 100 km/h w 3.5 sekundy i pędzić 323 km/h, zaś jego mocniejsza wersja – odpowiednio 3.2 s i 330 km/h.

Oczywiście idąc z duchem mody na ekologię, R8 będą miały system start-stop, bezpośredni wtrysk paliwa, a także układ wyłączający połowę cylindrów w czasie małego obciążenia silnika. Co więcej, inżynierowie zapowiedzieli też debiut elektrycznej wersji e-tron, która ma być wyposażona w dwie jednoski, z których każda ma rozwijać 230 KM i 460 Nm. Dzięki temu R8 na prąd ma pędzić 250 km/h przekraczając setkę w niespełna 4 sekundy. Największą niespodzianką jest jednak zasięg, który ma wynosić aż 450 km.

8. Mercedes-Benz AMG GT3
Fot. Mercedes-Benz

Mercedes AMG GT3 doczekał się godnego następcy. Nowy model co prawda jest mniejszy od wskrzeszonej legendy i nie ma unoszonych drzwi, jednak pod maską cały czas gości wielkie (większe niż w standardowym modelu), wolnossące V8 o pojemności 6.2 litra, którego przekładnia umieszczona w układzie transaxle ma 6 przełożeń wybieranych sekwencyjnie. Samo nadwozie, zbudowane w większości z włókna węglowego, osadzone zostało na aluminiowej płycie podłogowej. Pierwsze sztuki AMG GT3 trafią do zespołów wyścigowych jeszcze przed końcem tego roku.

9. Aston Martin Lagonda Taraf
Fot. Aston Martin

Jeśli masz bardzo zasobny portfel i chcesz pokazać, że masz klasę oraz podróżować czymś bardzo unikatowym, to musisz się mocno pospieszyć do salonu Astona na Waszyngtona, ponieważ to będzie jedyna (jak na razie) okazja do zakupu Lagondy. Gentelmani z Gaydon ulitowali się nad europejską klientelą i postanowili sprzedać w Europie, a także RPA w sumie 200 takich limuzyn. Aż chce się zapytać DLACZEGO TAK MAŁO?! Miejmy jednak nadzieję, że popyt na Lagondę Taraf będzie tak duży, że producent na stałe umieści to auto z 550 konnym silnikiem 6.0 V12 w sieci dealerskiej na Starym Kontynencie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz