Redline MotoBlog

Informacje, publicystyka z motoryzacyjnego świata. Bez zbędnych konwenansów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą i3. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą i3. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 stycznia 2014

Wyścig na ¼ mili – BMW i3


Elektryczna radość z jazdy


BMW długo kazało czekać na model i3. Ten jednak okazał się... Przeczytajcie sami. Sportowe i8 nie mogło dostać lepszego suppotu.


BMW i samochody elektryczne? Wielu z Was zapewne pomyślało, że to są namiastki tego, do czego zdążył nas przyzwyczaić producent z Monachium. Co z tego, że auto ma pudełkowate nadwozie? Ono skrywa to, za co kocha się BMW – napęd na tył, świetny układ kierowniczy i fantastyczne wyczucie drogi, a że wszystko zostało otoczone modną i ekologiczną otoczką, to tylko oczko puszczone w stronę ludzi mających pociąg do Toyoty Prius.


Bo spójrzmy prawdzie w oczy. Potencjalny klient szuka wśród aut spod znaku biało-niebieskiej szachownicy prestiżu połączonego ze sportowymi osiągami i lawiną radości z jazdy. Nikt nie zwróci uwagi na ekologiczny aspekt, gdyż nie tego się po prostu oczekuje od producenta. No może jest jeden element, który bardziej przekłada się na możliwość oszczędzenia, niż ratowania planety. Chodzi o zużycie paliwa.


Jednak przechodząc w salonie od jednego do drugiego modelu szybko dojdziecie do wniosku, że niemal wszystkie samochody oferowane przez BMW są takie same. Zwłaszcza jeśli patrzy się z najważniejszej perspektywy – zza kierownicy. Nie są złe, wręcz przeciwnie, jednak wszelkie zmiany są wprowadzane w tak subtelny sposób, że dla zwykłego zjadacza chleba są niemal niezauważalne.


Wracając jednak do tego, że wszystkie BMW są takie prawie takie same. Są jednak dwa modele, które całkowicie różnią się od pozostałego rodzeństwa. Pierwszym z nich jest Z4, którego widz nie pomyli z żadnym innym BMW, no i dzisiejszy bohater – elektryczny i3.


Tym modelem BMW przekroczyło więcej, niż tylko jedną sferę tabu. Poza silnikami elektrycznymi mamy tutaj całkiem oryginalnego mikrovana, który wygodnie przewiezie czwórkę pasażerów. Żeby ci siedzący z tyłu mogli wygodnie wysiąść z auta, BMW podchwyciło pomysł Mazdy z otwieranymi pod wiatr tylnymi drzwiami. Tak samo jak w RX-8, środkowy słupek znajduje się w drzwiach, dzięki czemu zajęcie miejsc jest bardzo wygodne. I jeśli tylko myślicie, że wewnątrz znajdziecie odpowiednio pomniejszoną kopię kokpitu BMW 1, to dobrze przetrzyjcie sobie oczy.


To, co elektryczne BMW dzieli z tradycyjnymi modelami, to przełączniki kierunkowskazów i wycieraczek, oraz system iDrive. Cała reszta powstała od podstaw specjalnie dla tego modelu, a wszystko z biodegradowalnych materiałów, bądź też „ z odzysku”. I wiecie co? Wcale to nie wygląda na tani przeszczep z lokalnego wysypiska. Wszystkie materiały są bardzo wysokiej jakości i chyba w żadnym innym przetestowanym przeze mnie samochodzie futuryzm i ekologia nie były aż tak namacalne. Rywale z podwórka nie są w stanie zaoferować aż takiej jakości, a kosztują z grubsza podobne pieniądze.


No ale nie będę dalej przynudzać o tym, jak cieszyłem oczy tym nietypowym wnętrzem – pora powiedzieć jak to jeździ. BMW długo kazało czekać na pierwszy elektryczny samochód, ale było warto. Jeśli chodzi o prowadzenie, to i3 jest pełnokrwistym BMW. Ma czuły układ kierowniczy, fantastycznie się prowadzi pomimo opon szerokości stonogi i ma zaskakująco dobrą reakcję na gaz, jednocześnie też wyraźnie kopiąc w plecy przy mocniejszym wciśnięciu pedału gazu. Pewnie oglądaliście filmik, w którym i3 ściga się na prostej z M3 – do 60 km/h małe elektryczne auto było szybsze od swojego wyczynowego brata.


Jest to zasługa rekordowo niskiej masy niespełna 1200 kg, która składa się na aluminiowy dół auta (płyta podłogowa) i góry wykonanej z lekkich komponentów np. włókna węglowego. Efektem walki o każdy kilogram jest sprint do 100 km/h w czasie nieco powyżej 7 sekund, zaś prędkość maksymalna nie będzie Wam imponować, bo wynosi tylko 150 km/h. Przynajmniej tak było napisane w katalogu, bo mi udało się podnieść poprzeczkę 2 km/h wyżej. Jakieś wady? Takie, jak przy każdym samochodzie elektrycznym – zasięg. Trzeba dość mocno pilnować prawej stopy, by uzyskać wynik deklarowany przez producenta, a wierzcie mi, że to już trudne zadanie.



W katalogu doczytałem się również, że aby stać się szczęśliwym posiadaczem, trzeba przygotować co najmniej 141 tysięcy złotych. Nie jest to mało, jednak już na wejściu wyposażenie jest bardzo bogate. Jeśli chcielibyście doposażyć auto do poziomu samochodu testowego, to czeka Was lekki szok. Dokupienie m.in. nawigacji satelitarnej, podgrzewanych siedzeń, lakieru metalic, automatycznej klimatyzacji, czy czujnika deszczu winduje cenę do poziomu blisko 167 tysięcy zł. Fakt. To dużo, jednak z drugiej strony otrzymujecie prawdziwe auto premium za cenę Opla Ampery (ta ostatnimi czasy dość mocno potaniała), która na tle elektrycznego BMW traci blask innowacyjności.


i3 nie dość, że jest dużo tańszy od elektrycznego Opla, to jest jakiś miliard razy lepszy. Samochód jest rzeczywiście mocny i szybki, jakość wykonania nie budzi żadnych wątpliwości, a na tle innych modeli BMW jest niezwykle oryginalny i wiecie co? Chyba w żadnym innym BMW nie bawiłem się aż tak dobrze, dlatego absolutnie zasługuje na 5 gwiazdek.


Z tej perspektywy jedynym elementem zdradzającym, że to
BMW są nerki
Z profilu auto prezentuje się co najmniej intrygująco

Klapa bagażnika kryje wielki otwór załadunkowy
Wsiadanie nie powinno sprawiać nikomu problemu

Szerokość opon może co najmniej dziwić







Na pierwszy rzut oka wnętrze szokuje, ale każdy właściciel
BMW poczuje się tu jak w domu
"Dźwignia" zmiany biegów










Fot. Łukasz Walas, Marcin Koński

wtorek, 6 sierpnia 2013

Elektryczne nowości

 Elektryczne? Ekologiczne? A co będzie jeżeli wam powiem, że istnieje elektryczne BMW i Chevrolet?! Fantazja ułańska? Niestety, ale nie... To rzeczywistość i zmiany które właśnie zachodzą na rynku motoryzacyjnym o których nigdy byśmy nie śnili...













1.BMW i3 (2014)



fot.BMW

BMW i3 to niewielki samochód o napędzie elektrycznym. Przeznaczony będzie przede wszystkim na rynek amerykański, na którym pojawi się w drugim kwartale 2014 r. Do budowy głównej struktury wykorzystano tworzywa sztuczne wzmocnione włóknem węglowym. Dzięki zastosowaniu tego lekkiego materiału masa pojazdu wynosi 1 224 kg, z czego same baterie ważą 200 kg. 22-kilowatowe akumulatory pozwalają na pokonanie dystansu do 160 km, zaś ich naładowanie trwa ok. 3 godzin. Zamontowany w i3 silnik elektryczny generuje 170 KM mocy, co umożliwia na przyspieszenie do "setki" w ok. 7 s i rozpędzenie się do prędkości niespełna 150 km/h. Na życzenie będzie możliwość instalacji 2-cylindrowego motoru spalinowego, który pełni funkcję generatora.

2.Chevrolet Spark EV (2014)

fot.Chevrolet

Spark EV będzie pierwszym samochodem na rynku wykorzystującym ładowarkę typu combo, umożliwiającą szybkie ładowanie prądem stałym. System szybkiego ładowania pozwoli na naładowanie akumulatorów do poziomu 80 proc. w ok. 20 min. Co więcej, system został opracowany tak, by możliwe było wykonanie kilku ładowań dziennie. "Tankowanie" z wykorzystaniem gniazdka prądu o napięciu 230 V zajmuje natomiast od 6 do 8 godzin.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Najmniejsze, małe i bardzo duże


W poprzednim tygodniu rozpoczęły się kolejne duże targi motoryzacyjne – tym razem w Los Angeles. Z tego też powodu producenci kolejny raz postanowili przedstawić to, nad czym pracują od dłuższego czasu. Chrysler pokazał odświeżony model Voyager, tak samo postąpił Dodge ze swoim Chargerem.  Podobny ruch wykonał Ford z modelem Fiesta i Fiesta Sedan.  Chevrolet zaprezentował elektryczną odmianę Sparka, a Jeep świętował 10 rocznicę wprowadzenia odmiany Rubicon w modelu Wrangler. Zostajemy w klasie samochodów terenowych, gdzie Toyota zaprezentowała kolejną generację RAV-4, a Hyundai pokazał amerykańską odmianę Santa Fe. Koreański producent pokazał również Velostera w wersji C3, który tak jak Citroen Pluriel łączy ze sobą parę odmian nadwoziowych – cabriolet, pick-up i coupe.
Acura przedstawiła sedana o nazwie RLX, Kia pokazała modele Sorento i Forte. FIAT pokazał elektryczną 500 i amerykańską odmianę 500L. Producent z Volfsburga zaprezentował hybrydową wersję Jetty a Nissan zaprezentował Juke’a w wersji Dark Knight Rises. Najważniejsze wieści znajdują się poniżej.

1. Ford Fiesta ST
Fot: Ford

Glonojad przyssany do szyby akwarium. Tak nazwałem nowego ST, który początkowo miał mieć „zaledwie” 180 KM, czyli tyle, ile osiągają obecnie Polo GTI, Ibiza Cupra i Fabia RS. Efekt końcowy (197 KM) pozwolił się zbliżyć mieszczuchowi z Kolonii do naprawdę poważnych zawodników aspirujących do rywalizacji z większymi hot hatchami – Renault Clio RS, czy Opel Corsa OPC. Osiągi jeszcze nie zostały podane przez producenta, ale z pewnością można oczekiwać przyspieszenia do 100 km/h w okolicach 6,5 sekundy, a prędkość maksymalna powinna oscylować w granicach 230 km/h.


2. BMW i3 Coupe Concept
Fot: BMW

To chyba pierwszy koncepcyjny samochód elektryczny BMW, który wygląda tak, jakby był już w wersji przedprodukcyjnej. Wprowadzenie wersji elektrycznej było zupełnie do przewidzenia, na szczęście jednak zastosowanie napędu okazało się jednak jak najbardziej tradycyjne i elektryczne i3 jak bez problemów auto jest w stanie jeździć kontrolowanymi slajdami. Silnik produkuje tutaj 170 KM, a to w połączeniu z nadwoziem, którego długość nie przekracza 4 metrów z pewnością zapewni dynamikę na godnym poziomie samochodów z Monachium. Największe wrażenie robią tutaj koła, które pomimo rozmiaru 20 cali nie sprawiają wrażenia zbyt dużych, jak na tak małe nadwozie. Zasięg samochodu ma wynosić ok. 160 km.

3. Smart forjeremy Concept
Fot: Smart

Elektryczny miejski samochodzik ze skrzydłami na wzór Cadillaca Eldorado – paskudne połączenie – tym bardziej, że skrzydła te wyglądają prawie tak samo jak u pływającego łabędzia. Jeśli jest to motoryzacyjny odpowiednik łabędzia, to ten samochód jest brzydkim kaczątkiem. A owy ptaszek wcale nie jest taki powolny. Silnik elektryczny o mocy 75 KM rozpędza ten samochód do 100 km/h w 12 sekund. Prędkość maksymalna to 125 km/h. Jak na miasto w zupełności wystarczy, tak samo jak zasięg wynoszący 145 km.

4. Jaguar XFR-S
Fot: Jaguar

Jeżeli BMW M5, czy Mercedes E63 AMG są dla Ciebie za mało krzykliwe, a Jaguar XFR nie dorastał im do pięt, to inżynierowie brytyjskiej marki stanęli w końcu na wysokości zadania. Nowy model ma moc 550 KM, co pozwala stanąć do walki z niemieckimi konkurentami jak równy z równym. Mercedes ma tylko 7 KM mocy więcej, a BMW 10. Jaguar za to przewyższa oba auta, jeśli chodzi o prędkość maksymalną. Co prawda nadal jest ona ograniczona elektronicznie, ale nie do 250 km/h, jak zwykło się to robić, a aż 50 km/h dalej. Przyspieszenie do 100 km/h trwa tu zaledwie 4,6 sekudny. Auto w porównaniu do zwykłego XFR’a ma zmienione zderzaki, większe nadkola i gigantyczny spoiler, który śmiało może konkurować z półkami, bądź ławkami Subaru, czy Mitsubishi. Cena takiego samochodu w Polsce z pewnością przekroczy 600 tysięcy złotych.

5. Abarth 500C
Fot: Abarth

Modernizacja najmniejszego Abartha bez dachu nie wpłynęła na zbędne upiększanie modelu. To co powinno być zrobione, wykonano. Dlatego też nowy Abarth 500C ma już 160 KM! To pozwala rozpędzić tego małego wariata do 100 km/h w mniej niż 7 sekund! Turbosprężarka obracająca się 230 tysięcy razy na minutę wtłacza do silnika powietrze pod ciśnieniem 1,24 bara! (przepraszam za trzeci już wykrzyknik). To wymaga zastosowania nie jednego intercoolera, a dwóch (aż tu się prosi wstawić czwarty wykrzyknik). Ponadto usztywniono i dodatkowo obniżono zawieszenie. Nie obyło się bez poprawy układu kierowniczego i hamulcowego. Już niby 135 KM w mały aucie to dużo, jednak prawdziwy pazur samochód pokazuje dopiero w tej odmianie.

6. Porsche Cayman
Fot: Porsche

Porsche Cayman, czy inaczej Boxter Coupe w zupełności nie różni się od otwartej odmiany (poza tym sztywnym dachem). Najlepiej prezentuje się tym ze spoilerem zachodzącym na światła. Mocniejsza odmiana samochodu otrzymała od poprzednika silnik o pojemności 3,4 litra, ale z podniesioną mocą do 325 KM. To pozwala na rozwinięcie prędkości 283 km/h przekraczając pierwszą setkę w 4,7 sekundy. Auto pokazuje, że jest w stanie konkurować ze słabszymi 911 w końcu robiąc się naprawdę szybkim. Osobiście jednak bardziej wolę wersję otwartą. Cena tej zamkniętej rozpoczyna się od około 260 tysięcy złotych.