Redline MotoBlog

Informacje, publicystyka z motoryzacyjnego świata. Bez zbędnych konwenansów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rinspeed. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rinspeed. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 listopada 2014

Szybkie i nieznane: Rinspeed zaZen


Chyba mogę zrozumieć, dlaczego w Polsce tak chętnie kupuje się Porsche 911, zamiast na przykład Astona Martina V8 Vantage, czy Jaguara F-Type. W gruncie rzeczy Porsche oferuje niezwykłą jakość wykonania, fantastyczne osiągi i urzekającą łatwość użytkowania na co dzień. Nie trzeba tu szczególnie uważać na sprzęgło, ani trząść portkami na widok padającego rano śniegu, a mimo tego, jeśli trzeba, auto przyspieszy do 100 km/h w granicach 4-5 sekund i potrafi gnać nawet niemal 3 razy tyle.

Jest jednak jeszcze coś, co przy tych wszystkich wspaniałościach będzie kłuło – popularność. Jeszcze 15-20 lat temu widok Porsche 911 na ulicach było mniej więcej takim świętem, jakim jest obecnie spotkanie Ferrari, czy też Lamborghini. Teraz niemal każdy, kto może sobie pozwolić na zakup 911, po prostu robi to. Chyba, że poszukujecie szybkiej „limuzyny”, czy też SUV-a. Wtedy wybieracie Panamerę, albo Cayenne, bądź Macana. Porsche stało się wręcz zbyt często spotykaną marką. Doszedłem nawet do wniosku, że zakup Porsche, to pokazanie światu, że "awansowało" się z pozycji posiadacza Audi. Już wyjaśniam o co mi chodzi.

Moim zdaniem wybór marki jest bardziej oczywistą kwestią, niż mogłoby się wydawać, gdyż oznacza pozycję w drabinie społecznej. Najniżej sytuowane warstwy wybierają SEAT-a i Skodę. Wyższy szczebel gustuje w Volkswagenach, zaś ci, co awansowali jeszcze wyżej, wybierają Audi. Jak sami widzicie po ulicach, to nie koniec drabiny, ponieważ jeśli ktoś jest już naprawdę zamożny, to zamiast kolejnego samochodu z Ingolstadt, wybiera sobie wymarzone Porsche. Nadal jednak nie jest to szczyt piramidy Volkswagena, gdyż jeszcze wyżej plasuje się Bentley. Zapytacie zapewne, gdzie tutaj znajduje się Bugatti. Odpowiedź brzmi - jest balonikiem wypełnionym helem, który przywiązany jest do wierzchołka piramidy. Bugatti to absolutny szczyt, z którego spogląda się nie tylko na totem koncernu VAG. Z takiej pozycji widzi się dosłownie wszystko.

Wracając jednak do Porsche i jego bardzo dużej popularności - jeśli chcesz je mieć, jednak nie chcesz, by wyglądało jak kolejne 911 spotkane na tej samej ulicy, koniecznie musisz zainteresować się jego szwajcarskim odpowiednikiem spod znaku Rinspeeda. zaZen prezentuje się tak, jakby powstał w sterylnie białych halach, przy powietrzu czystszym, niż w salach operacyjnych. Przypomina mi trochę wielkie więzienie, czy też dom, w którym mieszkali Scarlett Johansson, Evean McGregor i reszta klonów służących wyłącznie jako dawcy organów w filmie Wyspa.


Wszystko przez nieskazitelnie biały kolor pokrywający stosunkowo długą maskę, spiczaste błotniki i długi, opadający tył, zwieńczony szklanym pasem z okrągłymi światłami i kwadratowymi końcówkami wydechu. Ogólnie motyw szkła jest tu dominujący, ponieważ jak widzicie, cała górna część nadwozia jest szklarniową kopułą. Wewnątrz taki widok musi robić niezwykłe wrażenie.


I na pewno musi. W końcu możesz odnieść wrażenie, że podróżujesz autem, który powyżej linii drzwi nie ma absolutnie niczego. Sam kokpit jest dość mocno zbliżony do tego, jaki spotykacie w 911, z tą różnicą, że tutaj wszystko zrobiono z jeszcze lepszych materiałów. Jeślibyście uznali, że w porównaniu do nadwozia jest tu jednak zbyt konserwatywnie, to koniecznie musicie spojrzeć na fotele Recaro, które wykonano z żelu. Całość ma tworzyć spokojną i ciepłą atmosferę.


Jeśli to nie jest jednak priorytetem, to pod maską znajdziecie silnik przeszczepiony wprost z 911 Carrery S poprzedniej generacji. Tradycyjny, 6 cylindrowy, wolnossący bokser wytwarza 355 KM, które za pośrednictwem – o Boże! – 6 biegowej, ręcznej skrzyni biegów katapultuje to cudo do 100 km/h w czasie niespełna 5 sekund. A, że możliwości silnika są dość spore, to prędkość maksymalna wynosi blisko 300 km/h. Wyobrażacie sobie jak musi wyglądać świat z perspektywy szklarni od Rinspeeda przy takiej prędkości? To musi być niezwykłe doświadczenie.




















Fot. Rinspeed

piątek, 29 marca 2013

Szybkie i nieznane: Rinspeed E-go Rocket

Fot. automobilesreview.com



Szwajcarska firma nie od zawsze zajmowała się ekologicznymi wozidełkami napędzanymi przez silniczki elektryczne. Kiedyś Rinspeed robił ekscytujące samochody sportowe, które swoimi niecodziennymi kształtami zadziwiały i fascynowały. Na pewno jednym z tych aut był E-go Rocket.

Ten pojazd według projektanta miał łączyć tradycyjne piękno z przyszłościową technologą. Nie wiem jak to jest z futuryzmem, ale na pewno E-go Rocket wygląda jak samochód wyścigowy sprzed lat, może właściwie jak bolidy Formuły 1 – kształt cygara z kokpitem na samym przodzie i silnikiem w tylnej części auta. Jedyna innowacja to błotniki, które są obowiązkowe do uzyskania homologacji drogowej.

Najlepiej prezentuje się tył auta. Ci, którzy zobaczą owadzi przód, niemal natychmiast zgodzą się ze mną. To, czym się najbardziej charakteryzuje to wysoko poprowadzonym układem wydechowym zaprojektowanym przez Remusa, który dzięki widlastej ośmiocylindrowej jednostce nie tylko jest najbardziej ulubionym elementem stylistycznym, ale i akustycznym. Pomimo, że to surowy samochód sportowy, we wnętrzu nie mogło zabraknąć skórzanej tapicerki i zaawansowanego systemu audio i nawigacji satelitarnej, które przygotował Phillips.

Opony o wysokiej wydajności zostały opracowane specjalnie dla producenta felg Antera. Skrzynię biegów dostarczył Eibach, który pracował również dla zespołu F1 McLarena. Od tego samego producenta trafiło tutaj regulowane, czterozakresowe zawieszenie. Dzięki silnikowi V8 o pojemności 4,6 litra i 410 KM auto osiąga prędkość 260 km/h, zaś przyspieszenie do 100 km/h trwa tu zaledwie 4,7 sekundy. Wszystko dzięki masie wynoszące nieco ponad jedną tonę. Aby auto mogło być jak najbardziej aerodynamiczne, zamontowano specjalny silniczek do regulowania kąta pochylenia przedniej szyby.


Samochód jest bardzo awangardowy i nawet dwanaście lat po premierze wygląda co najmniej intrygująco. Szczególnie jak spojrzy się na niego od tyłu, gdzie góruje pokaźny podwójny wydech. Cena nigdy nie została podana oficjalnie. Znając prestiż Rinspeeda z pewnością można powiedzieć, że nie była mała. Nawet na tle ówczesnych Ferrari i Lamborghini.

Fot. automobilesreview.com
Fot. automobilesreview.com
Fot. seriouswheels.com
Fot. tlccar.com


Fot. seriouswheels.com