Redline MotoBlog

Informacje, publicystyka z motoryzacyjnego świata. Bez zbędnych konwenansów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giulietta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giulietta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Europejskich nowości ciąg dalszy, plus egzotyczna nutka z Antypodów

To już kolejny tydzień, w którym słyszy się nowości wyłącznie ze „Starego kontynentu”. Nie oznacza to jednak, że w pełni skupię się na europejskich nowościach, bowiem z drugiego końca świata – dokładniej z Australii – również da usłyszeć się wołanie zapraszające do zwrócenia uwagi na nowe auto z „Kraju kangurów”.




1. Alfa Romeo MiTo Quadrifoglio Verde
Fot. Alfa Romeo

Face lifting słabszych odmian miejskiego malucha z Mediolanu nie mógł odbić się niepostrzeżenie na najmocniejszym oferowanym MiTo. Nie ma co tu jednak oczekiwać rewolucyjnych zmian – najpoważniejszą z nich jest zastąpienie tradycyjnej skrzyni biegów, dwustopniowym automatem TCT, który zdołał urwać 0,2 sekundy z czasu zarezerwowanego na sprint do 100 km/h (teraz to 7.2 sekundy). Nie zmieniła się za to prędkość maksymalna, która cały czas oscyluje w granicy 220 km/h. Dużo więcej zmian zaszło na zewnątrz i w środku samochodu. Nowe jest scudetto (grill), oprawki świateł, kierownica i ekran konsoli środkowej. Zapomniałbym o jeszcze jednym miejscu panowania czterolistnej koniczynki – teraz można ją znaleźć jeszcze między zegarami.

2. Alfa Romeo Giulietta Quadrifoglio Verde
Fot. Alfa Romeo

Wzorem mniejszej MiTo, w Giuliettcie przeprowadzono kosmetyczne zmiany. Tutaj też mamy nowy grill, kierownicę i zegary (poza samym logiem zmieniła się też lekko czcionka). Poza tym zmodyfikowano końcówki układu wydechowego. Pod względem technicznym zaszła taka zmiana, że 240 KM trafia na przednie koła za pośrednictwem tylko i wyłącznie dwusprzęgłowej skrzyni automatycznej TCT, dzięki której i tutaj udało się urwać 0.2 sekundy ze sprintu do 100 km/h (6.6 s). Tak samo, jak w MiTo, prędkość maksymalna również nie uległa zmianie i twardo trzyma się 240 km/h.

3. Lotus Exige LF1
Fot. Lotus

Lotus w Formule 1 zapisał się złotymi zgłoskami na kartach historii. Ciężko wyobrazić sobie dzisiejszą motoryzację bez wkładu małego producenta angielskich samochodów sportowych. Z okazji 81 zwycięstw w F1, marka postanowiła wypuścić na świat 81 sztuk Lotusa Exige LF1. Czym auto różni się na tle innych Exige-ów? Między innymi malowaniem w barwach wojennych bolidów – czarnym, czerwony i złoty. Ponadto wewnątrz czarną skórą obito siedzenia (z emblematami zespołu Lotusa), deskę rozdzielczą i okolice progów. 345 konny silnik Toyoty o pojemności 3.5 litra pozwala na osiągnięcie 100 km/h w równo 4 sekundy, zaś dalszy sprint kończy się dopiero po dobiciu wskazówki prędkościomierza w okolice 274 km/h.

4. FPV GT F 351
Fot. Ford

Ci, którzy choć kojarzą australijską motoryzację, bez zawahania stwierdzą, że FPV wygląda jak stary Ford Falcon. I będą mieli sporo w tym racji, bo FPV to skrót od Ford Performance Vehicles, czyli specjalnej sekcji tuningowej, zajmującej się modyfikowaniem aut przeznaczonych na rynek Australii. Największą ciekawostką jest fakt, że numer 351 nie jest tu wcale z przypadku. Oznacza on nie tylko pojemność, wyrażaną w calach sześciennych (na nasze to jakieś 5.8 litra), ale także moc – 351 kilowatów (477 KM). Jak zwykle w przypadku specjalnych wersji, o ich niezwykłości świadczy ilość wyprodukowanych egzemplarzy – fabrykę opuści tylko 550 egzemplarzy FPV GT F 351 (dużo tu tych literek), z czego tylko 50 wyjedzie poza „Kraj kangurów”, dokładniej do Nowej Zelandii.

środa, 18 grudnia 2013

Wyścig na ¼ mili – Alfa Romeo Giulietta 1,4 TB MultiAir TCT


Niedoceniona

Kompaktową Alfę bardzo często porównuje się do typowych przedstawicieli klasy niższej średniej. Mało kto jednak wie, że prawdziwymi rywalami Giulietty są auta z segmentu premium.

Jako, że mój samochód trafił na przegląd, uznałem, że to dobra okazja by móc zapoznać się z jednym z modeli dostępnych w salonie Alfy. Ponieważ prywatnie jeżdżę MiTo, wybór nie był bardzo ciężki – przecież nie będę zapoznawał się z miejską propozycją Włochów, skoro znam ją doskonale. No może przekonałbym się w końcu o ile lepsza jest QV od mojej 155 konnej strzały. Ponoć różnice są jeszcze mniejsze, niż można byłoby przypuszczać, ale wróćmy do mojego ciężkiego wyboru.

Od dłuższego czasu w ofercie Alfy poza wspomnianą MiTo można znaleźć piękną Giuliettę. Owa pani jest następczynią 147-mki, w porównaniu do której bardzo urosła, jednak nic nie straciła ze swojego uroku. Więcej – są ludzie, którzy twierdzą, że jest to pierwszy model Alfy, który podoba im się i chętnie widzieliby taką u siebie pod domem. A co z 156 GTA, czy mniejszą siostrą ale bardzo ostrą 147 GTA? Nie mówię już o historycznych modelach, których wymienianie zajęłoby miejsce w tym artykule i kilku kolejnych. Zaczynam wyczuwać Wasze lekkie poirytowanie, że ciągle uciekam od Giulietty. W myślach słyszę: „Ech Marcin. Skup się i zacznij pisać na temat!”.

A skoro jesteśmy przy GTA. Nie, nie jesteśmy, ale pozwólcie mi dokończyć. To jest właśnie powód, dla którego będę uważać Giuliettę za projekt nieskończony. Gdzie jest solidna wersja z jakimś konkretnym silnikiem? Przecież świat nie może się kończyć na 235 konnej Quadrifoglio Verde, a klasowi rywale bardzo szybko zbliżają się do granicy 400 KM. Z resztą Alfa Romeo to marka premium i tam powinna mieć konkurentów. Dlaczego ma nie równać do BMW 135M, Audi S3, czy Mercedesa A45 AMG?

I tak lotem ślizgowym przechodzimy do dzisiejszej bohaterki. Ma co prawda blisko 200 KM mniej, niż najmocniejszy Mercedes klasy A, ale jej zadaniem jest przede wszystkim wywołać taki sam uśmiech na twarzy kierowcy. Czy wywołuje? Hmmmm... nie aż tak szeroki, jakiego byście się spodziewali. Nawet w trybie sportowym nie warczy, nie prycha i nie miota płomieniami z pojedynczej (ale co prawda sporej) końcówki wydechu. Giulietta stroni od tak ordynarnych typów pokazując, że pochodzi z dobrego domu. Jest tak grzeczna, że nie zmienia biegu w momencie obijania wskazówki o czerwoną ścianę. Nie wbija też zbyt mocno w fotele, by te nie zrobiły nam krzywdy. Co najwyżej wygniotły świeżo wyprasowane ubrania.

Nie mówię, że niespełna 8 sekund do 100 km/h to dużo. To bardzo dobry wynik i w zasadzie powinno nam wystarczyć do wygrywania prawie każdego sprintu spod świateł. Największą zaletą jest jednak świetne zawieszenie – nie zbyt twarde, ale gwarantujące pewne prowadzenie w zakrętach, nawet tych, na których mocno przeholujemy z prędkością. Giulietta w szybko pokonywanym wirażu bardzo długo pozostaje neutralna. Nawet, kiedy opony zaczynają popiskiwać coś w rodzaju „nooo!”, to nie wypuszczają z garści choćby odrobiny przyczepności.

Jedyne, czego mi tutaj brakowało, to trochę większej brutalności przekładni. Co prawda poprawia sprint spod świateł, jednak subiektywnie płynność i szybkość stawia ją na poziomie klasycznych „automatów”. Największą jej zaletą jest jednak to, że pojęcie „głupawki w ruchu miejskim” jest dla skrzyni TCT pojęciem obcym. Niestety przekładnia zasługuje na dużo większe i metalowe łopatki do zmiany biegów i to producent powinien uwzględnić przy okazji ostatniego face liftingu. W końcu mamy do czynienia z autem o sportowym pazurze.

„Julka” nie jest przesadnie droga. Ze 170 konnym silnikiem kosztuje 85 tysięcy złotych, zaś doposażona w automatyczną skrzynię i klimatyzację, tempomat, elektroniczną „szperę” i wszelkie systemy bezpieczeństwa ledwo przekracza 100 tysięcy złotych. Patrząc na cenniki konkurencji można dojść do wniosku, że z nigdzie nie znajdziemy tak taniego i mocnego kompaktu z automatem. Ja bym brał.





Giulietta to pierwsza Alfa z diodowymi
światłami dziennymi
Klamki w tylnych słupkach to już tradycja kompaktów
z Mediolanu


















Ascetyzm w wykonianiu Alfy ma swój urok
Fotele zapewniają przyzwoite trzymanie
boczne
Ilość miejsca z tyłu jest najwyżej wystarczająca, ale to i tak
niebo lepiej, niż w poprzedniczce






Ta "dwusprzęgłówka", jako jedna z niewielu wystrzegła się
syndromu "miejskiej głupawki"
3 samochody w jednym - DNA











Mała lekcja włoskiego - Benzyna i woda (ciecz chłodząca)

Fot. Marcin Koński

poniedziałek, 2 września 2013

Odmłodzenie i wzmocnienie

Kuracja odmładzająca i trening wzmacniający, takimi nowościami obdarowali nas Włosi i Niemcy. Liftingi w samochodach włoskich zawsze należały do ciężkich, ponieważ co można poprawić w czymś co już jest piękne?! Tak samo może nas zaskoczyć BMW które samo robi sobie tłok w swojej marce, mamy do wyboru tyle odmian każdego modelu, iż człowiek wybierający dany model może dostać zawrotu głowy... Spokojnie właśnie model x5 obdarował nas nową opcją wyposażeniową i silnikową.
Zapraszamy do lektury.






1.BMW X5 M50d (2014)

fot.BMW
                        


Gama modelu X5 marki BMW została wzbogacona o usportowioną wersję z silnikiem Diesla: X5 M50d.
Dzięki pakietowi M Performance model X5 może pochwalić się bardziej aerodynamicznymi wyglądem. Samochód otrzymał nowe spoilery, panele boczne, a także nowe 19-calowe aluminiowe koła. Ponadto wzbogacił się o sportowe zawieszenie oraz hamulce.
Pod maskę trafiła 3-litrowa jednostka tri-turbo produkująca 381 KM mocy i 740 Nm momentu obrotowego. Napęd jest przekazywany na wszystkie koła za pomocą ośmiobiegowego automatu. Przyspieszenie 0 do 100 km/h zajmuje X5 M50d 5,3 sekundy.
Według producenta, samochód jest 10 proc. bardziej ekonomiczny, a jego apetyt na paliwo wynosi 6,7 l/100 km, natomiast emisja CO2 znajduje się na poziomie 177 g/km.
W europejskich salonach model pojawi się w listopadzie tego roku.


2.Alfa Romeo Giulietta (2014)


 
fot.Alfa Romeo


Prezentująca kunszt włoskiej stylistyki Alfa Romeo Giulietta, pod względem stylu nadwozia zmieniła się niemal niezauważalnie. W wizerunku poprawiono jedynie scudetto (atrapa wlotu powietrza do chłodnicy) i chromowaną oprawę lamp przeciwmgielnych. Doszły też nowe kolory nadwozia (Moonlight Pearl, Anodizzato Blue i Bronze). Lampy zarówno przednie, jak i tylne, tak samo jak wcześniej korzystają z technologii LED. Atrakcyjność mają dopełnić trzy nowe wzory felg aluminiowych, dostępne w rozmach 16, 17 i 18 cali. O wiele więcej pojawiło się we wnętrzu. Uwagę zwracają nowe boczki drzwiowe wraz z klamkami oraz nowe dekoracyjne wstawki konsoli centralnej i tablicy przyrządów. To co jest największą innowacją, to nowy System infotainment Uconnect z 5-calowym ekranem dotykowym, lub nawigacją GPS i dotykowym ekranem 6,5-calowym.