Redline MotoBlog

Informacje, publicystyka z motoryzacyjnego świata. Bez zbędnych konwenansów.

sobota, 14 marca 2015

Szybkie i nieznane: Vanwall GPR V12

Fot. blog.hemmings.com

Potrafię zrozumieć wybór nowego samochodu, który szczerze mówiąc, jest przeraźliwie stary. Weźmy sobie choćby pod uwagę Land Rovera Defendera. Odnoszę wrażenie, że jego wiekowa, a przy tym prosta konstrukcja jest jego największym atutem, ponieważ nawet jeśli zepsuje Wam się to auto, to bez problemu będziecie mogli naprawić je za pomocą młotka.

Jednak nie wszędzie owe narzędzie będzie równie przydatne, co we wspomnianym samochodzie terenowym. Powiem więcej, młotek może być ostatnią rzeczą, jaka może okazać się użyteczna, jednak nie za to ceni się klasyczne samochody sportowe. Ja je darzę sympatią za coś, czego nie mają współczesne odpowiedniki – duszę gaźnikowych, wolnossących silników, historię oraz nieprzewidywalność. Na pewno więc musi być grupa miłośników nostalgicznej motoryzacji, na której nie robi wrażenia nowe Ferrari 488 GTB, czy McLaren 750LT. Zdecydowanie bardziej za to będzie przemawiać Vanwall GPR V12.

Dlaczego? Tylko na niego spójrzcie – długa maska z owalnym grillem, koła osłonięte błotnikami przypominającymi opony, niewielka szyba, ciasna kabina i gigantycznych rozmiarów garb, który poza zabezpieczeniem głowy kierowcy w razie dachowania, pełni również funkcję statecznika poprawiającego prowadzenie. Oczywiście jak przystało na małą manufakturę, GPR V12 został zbudowany ręcznie, zaś całość prezentuje się tak minimalistycznie, że nawet reflektory zostały głęboko schowane za atrapą chłodnicy. Oczywiście, jak przystało na klasyczny, brytyjski bolid, karoseria została pomalowana lakierem British Racing Green.

Wewnątrz, jak już wspomniałem, znajdziecie tylko tyle miejsca, ile pozwoliłoby na zmieszczenie się jedynie kierowcy, który miałby przed sobą dużą, klasyczną (ale nie do końca pasującą do auta) kierownicą, ukrywającą zestaw zegarów pochodzący z Jaguara E-Type-a. Z resztą to niejedyne zapożyczenie z tej marki. Inne znajdziecie pod maską, ale zanim przejdę do jednostki, dodam, iż ta komunikuje się ze światem za pomocą dwóch rur wychodzących po obu stronach nadwozia. To zaś oznacza, że musielibyście bardzo uważać przy wysiadaniu, by nie poparzyć sobie nóg.

A można się boleśnie urządzić, bo spaliny 6 litrowego, 12 cylindrowego potwora od Jaguara mogą osiągnąć piekielną temperaturę. Wszystko przez 360 koni mechanicznych, które są w stanie rozpędzić nadwozie ważące tonę do 100 km/h w 5 sekund. Prędkość maksymalna? Podobno jest w stanie przekroczyć 260 km/h. Na koniec tej krótkiej prezentacji dodam jeszcze, że jeśli kochacie starą, wyścigową motoryzację, a nie stać Was na Ferrari 625 F1, Mercedesa W196, czy Lancię D50, to Vanwall GPR V12 jest jedyną opcją, a jej największym atutem jest cena – zaledwie 291 500 zł.

Fot. thisisnotacarblog.worldpress.com
Fot. telegraph.co.uk
Fot. thisisnotacarblog.worldpress.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz