Redline MotoBlog

Informacje, publicystyka z motoryzacyjnego świata. Bez zbędnych konwenansów.

piątek, 25 stycznia 2013

Szybkie i nieznane: Blitzen Benz

Fot. emercedesbenz.com


Kiedyś o tym samochodzie mówił cały świat. To on był narzędziem do zdobywania rekordów prędkości. Poniekąd też miał służyć też jako reklama marki i jej możliwości.

Początek XX w. Był szalony. Właściwie każdy większy producent ścigał się z innymi o tron najszybszego auta na świecie, a przejazdy robiono dosłownie wszędzie – na drogach, plażach, a później dopiero na torach. Lista rekordzistów była trochę obszerniejsza, niż jest obecnie. W szeregach można było znaleźć auta Morsa, Mercedesa (jeszcze bez Benz’a w nazwie), Forda, Napiera i Darracq’a. Pod koniec 1909 do grona szybkich dołączył Benz.

Pierwowzór legendarnej Błyskawicy (z niem. Blitzen) miał silnik o pojemności „tylko” 15,1 litra i mocy 120 KM. Później zwiększono ją do 150. Taki zapas mocy pozwalał na rozpędzenie tego automobilu do 160 km/h. Jak widać nie było to ostatnie słowo inżynierów.

Nasz bohater ma nowy silnik, ale ciągle o czterech cylindrach. Nowy jest też rozrząd z jednym, górnym wałkiem. Pojemność 21,5 litra szokowała nie tylko dziś, choć z czasem pojawiały się i większe jednostki. Silnik ważący 400 kg rozkręcał się do 1500 obrotów na minutę. Wtedy to rozwijał moc 184 KM. Po dalszych pracach wyciśnięto z niego 200 KM sto obrotów na minutę wyżej. Ciekawostką jest to, że kres możliwości obrotowych silnika jest przy 1650 obrotach na minutę. Współczynnik mocy do litra pojemości jest śmiesznie mały – nieco ponad 9 KM z jednego z 21,5 litrów pojemności może gwarantować, że auto będzie w stanie jeździć do końca świata.

Na pewno trzeba było też uważać z pedałem gazu. Moment obrotowy sięgający 355 Nm przy 1000 obrotach na minutę szybko rozrywał cieniutkie opony dętkowe na strzępy. Masa prawie półtorej tony w aucie sportowym dziś, to przeciętny wynik, ale pamiętajmy, że sam silnik to prawie 1/3 całej masy samochodu.

Przyspieszenie nigdy nie było mierzone, a wynik może być jedynie szacunkowy. W tamtych czasach najważniejsza była prędkość maksymalna, która ostatecznie wyniosła 230 km/h. Na początku wieku XX ten wynik jest tym samym, co dla nas jest 431 km/h w Bugatti Veyronie Super Sports.

Aerodynamika, to nie jest dziedzina, która miała jakieś pole do popisu w tamtych czasach, chociaż zastosowano takie środki poprawiające współczynnik oporu powietrza, jak całe metalowe koła czy obudowa układu wydechowego. Nadal jednak auto przypomina ciosany klocek. Biały ciosany klocek, który mimo wszystko był jednym z najszybszych aut swoich czasów. To już powód, by darzyć go szacunkiem, szczególnie w dobie ekologii.

Fot. dogfightmag.com
Fot. arabaresim.net
Fot. thechicaneblog.com
Fot. dogfightmag.com
Fot. farm4.static.flickr.com
Fot. upload.wikimedia.org

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz